• Wpisów:60
  • Średnio co: 22 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 15:44
  • Licznik odwiedzin:17 027 / 1398 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witajcie, jak wiecie wczoraj minął rok od założenia bloga. Napisałam 48 rozdziałów i 2 os <3 i to wszystko dzięki wam kochani!
Zdobyłam ponad 9 tysięcy odwiedzin. A to dużo jak na opowiadanie o mało popularnej parze. Mam nadzieje ,że będziemy ze sobą jeszcze wiele lat (haha)
A teraz przejdźmy do nowego rozdziału, którego na razie nie będzie, ponieważ o mnie zapomnieliście
Miłego weekendu!

22 stycznia - dzień Leoncesci. )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Biały puch okrył w tym roku wszystkie ogrody. Siedziałam na kanapie z kubkiem czarnej herbaty w ręku i oglądałam film w samotności. I pomyśleć , że pół roku temu był przy mnie, tulił , całował i robił wszystko , żebym była szczęśliwa - a co najważniejsze - był ze mną w święta. BYŁ. Czas przeszły, bo już go nie ma i raczej nie będzie. Zostawił mnie i wyjechał. Tak po prostu bez większego wytłumaczenia. To było w jego stylu, ale nie spodziewałam się , że jednak to zrobi.
Miał swój sposób bycia. Był adoptowany. Los nim pogardził. Między nami na początku przez kilka układało się świetnie. Wręcz idealnie. Chodziliśmy na randki, przeżywaliśmy rozkoszne noce, ale potem...stał się dziwny. Zimny, nie interesował się mną. Unikał mnie no i wreszcie wyjechał.
Trzeba żyć dalej - ciągle powtarzała mi Ludmiła. Posłuchałam jej na swój sposób. Nadal płakałam wieczorami, ale starałam się myśleć racjonalnie. Może mnie nie kochał? Miał mnie dość i chciał oderwać się od tego wszystkiego? Wszystko jest możliwe.
Wyłączyłam telewizor i poszłam do kuchni. Mój telefon leżał na blacie. Wzięłam go do ręki i odruchowo wybrałam numer Verdasa. Może odbierze i będę mogła życzyć mu Wesołych Świąt.
Nawet nie wiecie jak bardzo się myliłam.

*

Wigilię spędziłam w gronie rodzinnym. Byli rodzice, dziadkowie, mój brat, ja i wujek. Wszystko układało się świetnie dopóki nie jeden telefon. A był on od Ludmiły…
-Widziałam go! Rozumiesz? On jest w Buenos Aires! – zaczęła krzyczeć szczęśliwie.
-Na pewno coś ci się przewidziało…
-Fran on wrócił!
Rozłączyłam się.
-Wrócił – szepnęłam.
Tylko jedna łza spłynęła mi po policzku.

*

W pierwszym dniu świąt śnieg padał i padał aż nie było końca. Sprawa z Leonem ucichła ,ale w głębi serca czułam, że może faktycznie wrócił. Lu, ma raczej dobry wzrok.
Siedziałam z blondynką w kawiarni pijąc cynamonową kawę.
-Kochasz go co? – nagle wypaliła.
Zakrztusiłam się.
-Jakie to ma znaczenie?
I nagle po tych do kawiarni wszedł Leon. Ubrany w zimową czarną kurtkę , czapkę , rękawiczki i szalik. Był pokryty białym puchem. Zamarłam.
-Co on tu robi? – wykrztusiłam.
-Sama się dowiedz – odpowiedziała, wzięła torebkę i przesiadła się do innego stolika.
Verdas usiadł naprzeciwko mnie.
-Cześć. – odezwał się pierwszy.
Nic się nie zmienił pomyślałam.
-Wracasz po kilku miesiącach i jakby nigdy nic przychodzisz i mówisz cześć? – wkurzyłam się. –Ty to masz tupet! – ubrałam płaszcz , wzięłam torebkę i miałam sobie iść ,ale nie pozwolił mi na to.
-Czego chcesz Verdas? –warknęłam.
-Nawaliłem, wiem, ale czy nie zasługuję na to , żeby się wytłumaczyć?
-Ty na nic nie zasługujesz.

*

Drugiego dnia (nadal świąt) odpuściłam sobie wszystko. Stwierdziłam ,że to najgorsze święta i zamknęłam się w swoim pokoju na dobre. Włączyłam muzykę i starałam się zapomnieć o tym co stało się wczoraj. Chciałam, żeby był to sen. Chciałam się po prostu obudzić z koszmaru.
Wieczorem ktoś do mnie zapukał.
-Mamo jeśli to ty to odejdź a jeśli to ty tato to daruj sobie! – krzyknęłam.
Nikt się nie odezwał więc otworzyłam drzwi. Jak myślicie kto to był? Jeśli obstawiacie na Leona to dobrze obstawiacie.
-No proszę kogo moje oczy widzą.
-Możemy porozmawiać?
-Nie. – zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem.

*

31 grudnia Leon Verdas miał wypadek samochodowy. Nie zdążyłam z nim porozmawiać ,ale znalazłam list w którym wszystko mi opisał:

Droga Francesco.

Tak naprawdę nie wiem dlaczego wyjechałem. To był impuls. Miałem dość życia chciałem popełnić samobójstwo, ale moja siostra wybiła mi to z głowy. Wiem nic ci nie powiedziałem, ale po prostu nie chciałem cię martwić. No więc zamiast się zabić , wyjechałem , żeby się na chwilę oderwać. Wiem ta „chwila” zajęła mi pół roku. Postanowiłem sobie , że wrócę na święta. I wróciłem…
Pamiętaj , że zawsze cię kochałem i będę cię kochał do końca życia nawet jeśli mi nie wybaczysz.
Twój Leon.
P.S. Pamiętaj – FOREVER.

Załamałam się.

xxx

Boże , wiem masakra. Nie zabijajcie mnie. Nie miałam czasu go napisać porządnie. Wiecie ŚWIĘTA. Ale dobra.

Życzę wam mile spędzonej wigilii i mam nadzieję , że do sylwestra jeszcze się zobaczymy

Wesołych świąt!

Wasza Madzia ♥
  • awatar Miłosna Wojna: Hej fajny blog :) będę tu wpadać częściej przy okazji zapraszam do mnie :) może akurat coś ci się u mnie spodoba, jeśli będzie ci sie coś podobać i skomentujesz na pewno się odwdzięczę :) wesołych świąt :)
  • awatar "Allie": Jestem nowa. Wpadniesz? ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ludmiła

-Żałuję tego co nam zrobiłem - powiedział po chwili milczenia z mojej strony.
I co miałam zrobić? Wpaść mu w ramiona? Przecież jestem z Diego...
-Ja... - chciałam coś powiedzieć,żeby przerwać to wszystko,ale nie zdążyłam bo do mojego mieszkania wpadł Diego. Popatrzył się na Federico , popchną go i tak oto zaczęła się między nimi "bitwa" o mnie.
Niełatwo było ich rozdzielić ,ale udało się.
-Co wy do cholery robicie? - krzyknęłam lekko zdenerwowana całą sytuacją.
-Ja lepiej pójdę - powiedział Federico. -Daj znać jeśli się zdecydujesz.
I wyszedł. No to teraz się zacznie....
-Jak możesz mi to robić?
-Diego, nic nie zrobiłam! To on się zjawił i prosił mnie o przebaczenie!
-Chcesz do niego wrócić?
Dlaczego on mi zadaje takie trudne pytania? Ja już sama nie wiem czego chce.
-Jeśli znowu odstawisz taką scenę zazdrości to może i do niego wrócę. A teraz wyjdź i zostaw mnie samą!

Francesca

Obudziłam się i spostrzegłam , że nie ma Leona obok mnie. Wstałam i poszłam na dół. Leon robił śniadanie w kuchni tańcząc do piosenki Maroon 5. Boziu! Zaczęłam się śmiać. Gdy mnie zobaczył pocałował mnie i wziął na ręce.
-Dobrze się czujesz? - zapytałam śmiejąc się.
Nie odpowiedział tylko pobiegł do salonu (oczywiście nadal ze mną na rękach) i położył mnie na kanapie. Łaskotał ,a ja śmiałam się w niebo głosy. Chyba napadło go jakieś ufo w nocy.
Dotknęłam jego czoło. Nie był rozpalony więc nie wiem co się stało.
-Leon!
-Co?
-Już się uspokoiłeś?
-Tak.
-Okay.
Po wygłupach (ze strony Leona) zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do mieszkania , żeby zabrać resztę rzeczy.

Federico

Wyciągnąłem telefon i napisałem sms-a:

,,Diego nas widział więc teraz mam większe szanse , żeby ją odzyskać. Nasz plan wypali, już ja oto zadbam."

Po chwili dostałem odpowiedź:

,,Tak myślałam. Wpadnij wieczorem."

Uśmiechnąłem się i schowałem telefon.

Leon

Nasz dom już jest prawie urządzony. Zabraliśmy wszystkie rzeczy z naszego mieszkania i mogę śmiało powiedzieć , że wszystko jest już gotowe. Jeszcze nie powiedziałem Fran o wyjeździe do Madrytu , który mamy za tydzień. Chcę przygotować coś romantycznego i wtedy jej powiedzieć.

Violetta

Ściągnął ze mnie bluzkę i delikatnie zaczął całować po szyi. Cicho jęknęłam tak , żeby nie usłyszał. Położył mnie na łóżku , zdjął bieliznę a ja mu koszulę. Bawił się moimi piersiami przez chwilę ,ale potem ściągnął sobie spodnie i bokserki i "wszedł" we mnie bardzo delikatnie , żebym nie czuła bólu. Później było już tylko lepiej...

xxx

hahahahaha, koniec mnie rozwala. Ja pierdziele co ja robię ze swoim życiem.
Fede coś kombinuję .... z kim? I kto spał z Violką? Powiedziałabym wam ,ale pewnie się domyślicie sami Te sprawy są bardzo ze sobą powiązane ....
dobra ja już się więcej nie kompromituję. Przed wigilią może uda mi się napisać jakiegoś świątecznego shota więc zaglądajcie tu czasami.
No więc WESOŁYCH ŚWIĄT jak na razie! ♥
Do następnego!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Francesca

Leon wziął moją dłoń i ucałował ją. Przeszedł mnie miły dreszczyk. Ale nie, jestem nieugięta. Nie mogę mu zaufać.
-Bądźmy szczęśliwi , tak jak kiedyś. - powiedział czule i przybliżył się ,aby mnie pocałować.
Wtedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Przeklną pod nosem i otworzył. W progu stał mój ojciec. Mój ojciec. Boże! Nie widziałam go wieki...
-Dzień Dobry - powiedział. -Mogę wejść?
Złapałam się za głowę. Leon stał wryty i pokiwał głową.
-Byłem w szpitalu i powiedzieli mi , że dzisiaj wyszłaś. Przepraszam, że cię nie odwiedziłem.
Chciałam się rozpłakać. Ale powstrzymałam się.
-Leon powiedz temu panu , że nie mam ochoty z nim gadać i , żeby wyszedł z naszego mieszkania.
-Fran mówi , że ... - Leon miał powtórzyć to co powiedziałam,ale mój ojciec mu przerwał.
-Nie zachowuj się jak dziecko, Fran!
-Przepraszam,ale właśnie chciałam iść do łóżka z moim mężem , więc sorry,ale nie mam ochoty gadać. - uśmiechnęłam się sztucznie.
Widziałam , że Leon mało co nie wybuchnął śmiechem. Ale ja mówiłam całkiem poważnie. Wolałam ,się przespać ostatni raz z nim niż gadać z ojcem.
-Muszę przyznać , że ładna z was para.
-Przynajmniej ja dobrze wybrałam,nie to co matka. Ah przepraszam ona nie żyje. I wiesz przez kogo? Przez ciebie!
W tym momencie mogłam nawet rzucić w niego nożem. Leon wyprosił go grzecznie z naszego mieszkania. Mam nadzieje , że poruszyło go to co powiedziałam i , że mi się tu więcej nie pokażę.
-Fran.. -zaczął mówić. - Wszystko okej?
-Tak. - odpowiedziałam stanowczo. - Muszę wyjść.
-Nigdzie nie idziesz! Nie rozumiesz , że cię kocham? Ile razy mam to powtarzać? Chcę być z tobą do końca życia. - widziałam łzę , która korciła go w oku.
Wtedy zrozumiałam , że mnie naprawdę kocha. Rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go namiętnie.
-Chodź, pokaże ci coś. - uśmiechnął się i wyszliśmy z domu.
W samochodzie włączył radio. Akurat zaczęła lecieć francuska piosenka , którą dobrze znaliśmy. Śpiewaliśmy co chwile się śmiejąc. Leon podjechał pod duży dom jednorodzinny.
-Gdzie jesteśmy? - zapytałam lekko zdenerwowana.
-Witaj w domu! - krzyknął po czym wysiedliśmy z auta.
-W domu? Chcesz powiedzieć , że kupiłeś ten dom? - nie mogłam uwierzyć.
-Za całe milion dolarów. No bo wiesz , sprzedawca to Amerykanin.
-O boże! Jest prześliczny! - przytuliłam go jak najmocniej umiałam.
Środek był jeszcze piękniejszy. Tyle pomieszczeń,nowoczesne meble...był cudowny. Ale jak na dwie osoby ciut za duży.
-Kombinujesz coś? - zapytałam podejrzliwie.
-Niby co?
-No nie wiem, w tym domu pomieściłoby się z dziesięcioro dzieci. - zaśmiałam się.
-Jeśli chcesz to możemy zrobić sobie dziesięcioro dzieci - wziął mnie na ręce.
Zaczęłam piszczeć, żeby mnie puścił na przemian się śmiejąc.
Wyszedł tylnymi drzwiami na taras, gdzie znajdował się ogromny basen.
-Nie zrobisz tego! - krzyknęłam przypominając sobie moment kiedy w domu Violetty zrobił to samo. Tylko , że teraz w grę wchodziło bliższe zbliżenie.
Wskoczył do basenu ze mną na rękach. Całowaliśmy się przez krótki czas, potem Leon zdjął mi bluzkę i resztę ubrań, ja zrobiłam to samo. Przez chwilę byliśmy w basenie, potem , gdy się ściemniło wróciliśmy do domu, Leon wziął wino i poszliśmy na górę do sypialni kończąc to co zaczęliśmy w basenie. Było cudownie, tak jak dawniej. Zapomniałam o wszystkich problemach. Po wszystkim zaspaliśmy wtuleni w siebie jak dwa misie.

Leon

Rano wstałem pierwszy. Wykorzystałem ten moment i pojechałem do sklepu po coś na śniadanie. Po kilkunastu minutach wróciłem z pełną reklamówką i zacząłem przygotowywać jajecznicę, taką jaką lubi Fran. Wspominałem , że jestem najszczęśliwszym facetem na świecie? Życie jednak jest piękne.

Ludmiła

Leon napisał mi w nocy , że pogodził się z Fran. To takie piękne. Wreszcie obie z Fran jesteśmy szczęśliwe. Diego się nie odezwał odkąd się przespaliśmy. Czyli od wczoraj kiedy wyszedł. Mam nadzieję , że po prostu jest zajęty.
Robiłam śniadanie , gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Odłożyłam wszystko co miałam w rękach i poszłam otworzyć.
-Camilla? - spytała zdziwiona a zarazem szczęśliwa. Tyle lat jej nie widziałam, a teraz stała na wyciągnięcie ręki. - Co tu robisz?
-Mogę wejść?- spytała , a ja pokiwałam głową.
Przytuliłyśmy się i przeszłyśmy do salonu.
-Opowiadaj co robisz, gdzie byłaś, z kim jesteś. Chcę wiedzieć wszystko.
-Przyjechałam nie dawno. Mam staż w jednym szpitalu. Przez trzy lata studiowałam chirurgię w Paryżu.
-Wow. - zaskoczyła mnie.
Miałam coś jeszcze powiedzieć , gdy znowu ktoś zadzwonił do drzwi. Ale mam dzień!
-Zaraz wracam - rzuciłam i poszłam otworzyć.
W progu stał Federico.
-No nie - powiedziałam cicho.
-Mogę wejść? - zapytał.
-Mam gościa. Czego chcesz, Fede?
-Musimy pogadać, to ważne.
-No dobra wejdź. - odpowiedziałam zrezygnowana i wpuściłam go do środka.
-Hej Cami - powiedział do rudowłosej.
-Cześć, to ja może wpadnę kiedy indziej.
-Przepraszam, nie planowałam tego - powiedziałam.
-Nie szkodzi i tak muszę jeszcze parę rzeczy pozałatwiać. Do zobaczenia - pocałowała mnie w policzek na pożegnanie i wyszła.
-Mam nadzieję , że to coś naprawdę ważnego - zwróciłam się do Włocha.
Kiedyś go kochałam, teraz mam zamiar udusić go gołymi rękami.
-Zrozumiałem jedno. Postępowałem nie fair , znikałem i pojawiałem się kiedy chciałem, raniąc cię. Zdałem sobie sprawę, że nie chcę cię stracić. Zawsze zachowywałem się dziwnie. Praktycznie odkąd mnie poznałaś,ale zawsze cię kochałem. Może tego nie okazywałem i byłaś raniona wielokrotnie to kochałem cię jak idiota. I nadal cię kocham bezgranicznie. Jesteś moją gwiazdą, zawsze nią byłaś. Zacznijmy od nowa.
Zatkało mnie. I to bardzo. Nigdy nikt nie powiedział mi czegoś tak cudownego. Przyznał się do błędu, a mało facetów to robi. Wrócił i chcę być ze mną.

Camilla

Mój staż polegał na tym , że dostałam chirurga , który pokazywał mi co i jak, zabierał na operację i uczył wszystkiego co było potrzebne. Mogłam zostać muzykiem,ale wolałam robić coś pożyteczniejszego. Przebrałam się w strój lekarza i poszłam do gabinetu mojego chirurga. Po drodze na kogoś wpadłam i wypadły mi wszystkie papiery z ręki.
-Przepraszam - wyszeptałam.
Podniosłam głowę i zobaczyłam mężczyznę około mojego wieku. Pomógł mi wszystko pozbierać. Było mi głupio.
-Sebastian - podał mi dłoń. - Ty też na stażu? -uśmiechnął się.
-Tak, jestem Camilla.
-U którego doktora masz staż?
I tym pytaniem mnie zgasił. Zapomniałam nazwisko. Super.
-U takiego w starszym wieku, siwy i w ogóle - próbowałam się jakoś wykręcić.
Zaśmiał się.
-Jesteś bardzo zabawna - wyznał.
Serio? Nie wiedziałam.
-Tak,wiem. Muszę lecieć. Pa.

xxx
No i napisałam kolejny rozdział! Brawa dla mnie. Powiem szczerze , że fajnie było znowu wkręcić się w tą historię. Kocham to pisać <3
Mam nadzieję , że jest lepszy od tamtego no i dłuższy! No i mamy Semi i Leoncesca jest pogodzona Dobra, nie zanudzam.
Do zobaczenia w następnym rozdziale!

p.s. gdyby ktoś chciał się wczuć w moment kiedy Fran i Leon jadą samochodem mam piosenkę , którą słuchali - Joe Dassin - Et Si Tu N'existais Pas.
Miłego czytania!
  • awatar Pomóż mi latać ~ Leoncesca ❤: Pięknie kochana <3 Kojarzysz mnie? "Ania" z bloga leonesca? To ja :* Świetny opek :) Fran w końcu uległa *uff* - ale super ;) Ten ojciec głupi niech spada na drzewo banany prostować, bo mnie wkurza, a Camila... ech ty sklerozo :D
  • awatar ♥ Ser quien soy ♥: Jaki boski opek <3
  • awatar An eye for eye, untill all become blind.: Ślicznie napisane, w ogóle piękny opek <3 Cami, Cami, ta twoja pamięć bywa zawodna :D Cudo nie opek! <3 Ja też skromnie piszę, jakbyś miała ochotę poczytać coś co nie ma sensu, jest do niczego i w ogóle masakryczne to zapraszam do mnie. xD Leoncesca <3 Zagrażasz mojej Leomile :O XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Francesca

Moje życie robi się coraz bardziej skomplikowane. Trudno mi wszystko poukładać. Leon jest największą miłością mojego życia. Przy nim czuje się jak w niebie. Nie chcę go stracić ,ale jednocześnie jestem na niego tak wściekła , że mogłabym bez wahania wykrzyczeć mu co czuję. I jeszcze ten wypadek....niby czuję sie dobrze ,ale sama nie wiem po co się tam wracałam. Mogłam tego nie widzieć. Nie przeszłabym tego co teraz.
Moje rozmyślenia przerwał lekarz , który wszedł do sali.
-Dzień dobry - powiedział i usiadł obok mnie - Jak się pani czuję?
-Całkiem dobrze. Kiedy będę mogła wrócić do domu?
-Właśnie przyszedłem w tej sprawie. Twoje wyniki są świetne. Jeśli chciała być to nawet dzisiaj mogłabyś opuścić szpital. Nie ma sensu dłużej cię tu trzymać – uśmiechnął się.
Myślałam , że zemdleje. To najszczęśliwsza wiadomość odkąd się obudziłam.
-Jasne.
-Dobrze to idę po wypis.

Leon

Wszystko gotowe. Bilety kupione i do tego jadę dzisiaj obejrzeć dom. Najpierw oczywiście skontaktuję się z Ludmiłą. Musi mi pomóc. Zna Fran bardziej niż ja. Chociaż to ja jestem jej mężem. Czasami chciałabym cofnąć czas. Pieprzone życie.

Francesca

Dostałam wypis, i teraz czekam na taksówkę. Czy zadzwonię po Leona? Nie wiem. Pewnie siedzi i pieprzy się z Lily w swoim gabinecie. Ehh.
Taksówka przyjechała po kilku minutach. Szybko wsiadłam i kazałam zawieźć się do mieszkania. Mam nadzieję, że nie będzie go w domu i szybko zabiorę swoje rzeczy. Podjęłam decyzję. Dzisiaj pójdę do prawnika.

Ludmiła

Gdy Leon do mnie zadzwonił, ucieszyłam się.Musi strasznie kochać Fran. Właśnie oglądamy dom. Jest przepiękny! Diego wrócił do domu , gdy ja musiałam wyjść. Jestem szczęśliwa. Czuję , że coś z tego wyjdzie.
Fran to szczęściara, mam nadzieję , że mu wybaczy.
-Leon , bierz go. Na pewno jej się spodoba.
-Tak myślisz?
-Tak! Jestem tego pewna.
-No to dobra. Biorę - zwrócił się do sprzedawcy.

Francesca

Miałam rację. Nie ma go. Szybko spakowałam rzeczy i miałam już wchodzić , gdy do mieszkania weszła Ludmiła razem z Leonem. Czy ja o czymś nie wiem?
-Fran? -spytał zdziwiony. - Co ty tu robisz?
-Nie miałaś być w szpitalu? - wtrąciła się blondynka.
-Dostałam wypis.
-Co ty robisz z tą walizką? - spytał.
-Zatrzymam się w hotelu.
-Zostawię was samych, ale Fran proszę cię nie rób tego.Będziesz żałować do końca życia. Nie znajdziesz już faceta, który będzie cię aż tak mocno kochać. - powiedziała i wyszła.
Zostaliśmy sami. Twarzą w twarz.
-Kocham cię - podszedł do mnie.
Pogłaskał mnie po policzku.
-To za skomplikowane, żeby mogło być piękne.
-Nie wystarczy ci fakt , że się kochamy?
-Może i kochamy,ale na pewnie sobie nie ufamy.

xxx

Tadammmmmmmm.
Boże jakie denne.
I tyle czasu nic nie dodawałam.
Przepraszam.
Może dzisiaj napisze jeszcze 47 rozdział, żeby wam to jakoś wynagrodzić.
Do następnego! ♥
  • awatar Leonetta Is My Life ♥: Kocham te twoje opki i czekam na następne next :* Myślałam, że już opuściałaś a tiu proszę, dodawaj częściej :*
  • awatar My real love ~ Zariana ♥: Super rozdział *.* Przeczytałam dzisiaj wszystkie rozdziały i są cudne :* nie lubię Violetty serialu jak i postaci ale to mi nie przeszkadza w czytaniu bo opowiadanie jest tak niesamowite ;** Czekam na next ♡
  • awatar Gość: Moja,moja! Wiesz,że to cudo? No wiesz, a jakżeby inaczej! Nie wiem jak można mieć taki talent i mówić,że to denne! Kobieto weź ogarnij się! Masz taki talent,że nie wiem. Kocha Twój styl pisanie. Jeszcze na dodatek Leonesca <3 Geniuszko moja! Wiesz jak Cię kocham? Nawet gdybyś pisała o tej nieszczęsnej Leonettcie to bym kochała Twoje dzieła, bo są niepowtarzalne. Tyle Ci powiem moje ty skarbie! Jesteś cudowna<3 I pamiętaj......... Bądź sobą♥ xoxo Stevie♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Słuchajcie , nie było mnie dosyć długo - wiem.
Z nowym blogiem jeszcze się powstrzymam co nie znaczy , że go nie założę. Po prostu mam dużo na głowie, zresztą jak każdy. Rozdział dodam 25 lub 26 czyli jutro albo w niedzielę.
A teraz lecę
Do zoba ♥
 

 
Dzień dobry wszystkim!
Dzisiaj niestety nie przychodzę z nowy rozdziałem,ale pocieszające jest to , że go zaczęłam więc pojawi się w najbliższym czasie.
Ostatnio zauważyłam , że pinger świeci pustkami. To pewnie z racji tego, że zaczęła się szkoła.
Ale to i tak nie powstrzyma mnie przed jedną rzeczą.
Otóż chciałabym założyć nowego bloga o Leoncesce.
Byłoby to coś romantycznego, zakochani nastolatkowie...
trochę się rozmarzyłam
No , nagłówek sie robi ,ale i tak chcę znać wasze zdanie na ten temat.Oczywiście znajdę czas na tego bloga.To obowiązkowo.Dam jakoś radę

Byłby to blog tak jak powiedziałam o Leoncesce ,ale może pojawić się też Leonetta więc każdy znajdzie coś dla siebie
Jeszcze pomyślę nad historią dokładnie i dam wam znać.

No więc co o tym myślicie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ludmila

-Kochasz mnie? - zapytałam mocniej wtulając się w Hernadeza.
Spojrzał na mnie po czym pocałował mnie w czoło.
-Bardzo - odpowiedział. -A ty mnie kochasz? - dodał.
-Bardzo - zaśmialiśmy się. -Nigdy bym nie sądziła , że wyląduję z tobą w łóżko całkiem trzeźwa. - powiedziałam , gdy skończyliśmy się śmiać.
Diego uśmiechnął się i pocałował mnie namiętnie w usta.
-Nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa - wyznałam.

Leon

-Fran nie podejmuj pochopnej decyzji.Proszę cię. Zaczynijmy od nowa.
-Kurde Leon! Ty nic nie rozumiesz. Zraniłeś mnie po razy drugi. Kiedyś jak wyjechałeś nie zastanawiałeś się jak będę cierpieć teraz znowu to zrobiłeś. Zresztą i tak nie mogę mieć dzieci. - zaczęła płakać.
Chciałem być silny. Dla niej.
-Wiem zawaliłem ,ale nie cofnę już czasu. Jesteś miłością mojego życia. Zobaczysz będziemy mieć dzieci. Zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa, tylko proszę wybacz mi.
-Chciałabym...nawet nie wiesz jak bardzo.Ale po prostu to wszystko mnie przerasta rozumiesz? A teraz wyjdź. Chcę odpocząć.
Nie odpowiedziałem bo wiedziałem , że to i tak nic nie da. Wyszedłem zostawiając ją samą.Czuję , że mnie kocha dlatego muszę coś zrobić, żeby mi wybaczyła.Kupie dom i zabiorę ją do Madrytu - gdzie wszystko się zaczęło.Pokażę jej , że mi zależy.

Francesca

Kilka minut po wyjściu Leona przyszedł Taylor. Zdziwiłam się.
-Hej Fran jak się czujesz? - zapytał siadając na krześle.
Nie miałam ochoty na przyjmowanie gości.Chciałam go zmyć więc skłamałam.
-Dobrze.
-Leon zachował się jak dupek.
I to niby ma mnie pocieszyć? pomyślałam.
-Nie chcę gadać o Leonie.
-Ja bym się tak nigdy nie zachował.
-Po co tu przyszedłeś? Żeby mówić mi jak ty byś się zachował? Wiesz akurat to mnie najmniej obchodzi.
-Fran , kocham cię i chcę dla ciebie jak najlepiej.
-Kochasz mnie? -spytałam zdziwiona.
-To była miłość od pierwszego wejrzenia.
-Wyjdź i nie pokazuj mi się tu więcej. Nie chcę cię znać. - wskazałam na drzwi.

Leon

Wracałem do domu, gdy usłyszałem jak ktoś mnie woła. Odwróciłem się i ujrzałem Violette.To był szok.Nie widziałem jej od dobrych 3 lat.
-Violetta? - spytałem , żeby się upewnić.
-Leon..matko 3 lata - przytuliła mnie.
-Co ty tu robisz?
-Wracałam do domu i , gdy cię zobaczyłam musiałam zawołać.Wypiękniałeś - uśmiechnęła się.
-Ty też - odpowiedziałem.
-Słyszałam o Fran.Przykro mi.
-Ta mi też.Dobra nie ważne.Co tam u ciebie? Jak ci się żyję?
-Niedawno zerwałam z Diego.Zdradził mnie.To nie był facet dla mnie.Wiesz to taki typ chłopaka , który nie potrafi usiedzieć na miejscu. Coraz bardziej podejrzewam , że jest po prostu uzależniony od seksu.
-No to trzeba ostrzec Ludmilę.Chyba coś pomiędzy nimi jest.Zresztą z tego co mi wiadomo.
-Nie obchodzi mnie to.Muszę lecieć.Do zobaczenia następnym razem.
-Pa. - odpowiedziałem i wróciłem do domu.
Zrobiłem sobie obiad i włączyłem laptopa , żeby pooglądać domy i kupić bilety do Madrytu.

xxx
Hey hey hello
Nic się za bardzo nie dzieje a może się dzieje Oceńcie sami.
Cami pojawi się może w 46 rozdziale xd

A i w tym tygodniu nie wiem czy uda mi się cokolwiek dodać , jak nie to poczekajcie do soboty lub niedzieli.

Madziia xxx.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Leon

Tydzień po wypadku

Kawa,szpital,praca,łóżko i tak w kółko przez całe 7 dni ,168 godzin, 10 080 minut i 604 800 sekund. Trzeba przyznać , że śpiączka Fran dała mi dużo do myślenia. Oczywiście wszystko byłoby dobrze gdyby jej stan się nie pogorszył. Ta „decydująca noc” była tak decydująca , że przez tydzień nie miałem z nią kontaktu. Schudłem kilka kilogramów – piłem tylko kawę. Ale dzisiaj ma się wszystko zmienić. Mają ją wybudzić i wreszcie zobaczę jej śliczne oczka w których się zakochałem 3 lata temu.
Wziąłem zimny prysznic , ubrałem się i już miałem wychodzić , gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem jej i nie mogłem uwierzyć. Lily stała w progu z miną której nie mogłem wyczytać. Przez tydzień nie pojawiała się w pracy. Szczerze – to nawet lepiej.
-Lily co ty tu robisz? – wreszcie zapytałem.
-Chciałam cię przeprosić. Nawaliłam nie powinna cię wtedy całować. Po prostu musisz wiedzieć , że zakochałam się w tobie od pierwszego wejrzenia. Kocham twoje oczy, twój uśmiech, ale wiem , że to nie ma sensu. To moje wymówienie – podała mi kartkę.
-Ale… - nie dała mi skończyć
-Nie musisz nic mówić. Czas zniknąć z twojego życia , Leon. – odwróciła się , żeby odejść ,ale złapałem ją za nadgarstek.
-Nie powinniśmy mieszać spraw prywatnych do pracy. Nie odchodź. Bądź nadal moją asystentką , zapomnijmy o wszystkim. – mimo wszystko chciałem ,aby została.
Była dobrą pracownicą.
-Nie chcę ranić ani ciebie ani Francesci. Już wystarczająco nawaliłam. – przyznała
No nawaliłaś pomyślałem.
-Dobrze jeśli tak bardzo chcesz odejść to nie będę cię dalej namawiał. – wyszedłem na klatkę zamknąłem drzwi i odwróciłem się do Lily.
-Jadę do Fran. – rzekłem i poszedłem do samochodu zostawiając ją samą.
Na miejsce dotarłem w 10 minut. Poszedłem do jej Sali. Leżała , niewinnie tak jak zawsze.
-Będzie dobrze – usłyszałem za sobą głos lekarza.
Odwróciłem się.
-Mam nadzieję. Kiedy ją wybudzicie?
-Zaraz zaczynamy.

Ludmila

Siedziałam i oglądałam jakiś denny film. W moim życiu nic się nie dzieje –taka prawda. Fede ma mnie gdzieś. Znowu zniknął bez słowa. Tak naprawdę nie wiem dlaczego mnie zostawił. Miał mnie dość? A może byłam słaba w łóżku? Już wszystkie myśli przeszły mi przez głowę.
Usłyszałam dzwonek, wstałam i poszłam otworzyć.
-Diego? –zdziwiłam się.
Chłopak nic nie powiedział tylko wszedł do mojego mieszkania.
-Czyli coś się stało –powiedziałam sama do siebie i zamknęłam drzwi. – No co tam?
-Dowiedziała się! – krzyknął zdenerwowany i nalał sobie wody.
-Kto się dowiedział i o czym? – zapytałam nie wiedząc o co chodzi.
-No Violetta!!
-Przykro mi, ale na pewno znajdziesz sobie kogoś lepszego.
-Może i tak ,ale kurde no! Facet bez laski to nie facet. – upił łyk.
-No już nie przesadzaj. – podeszłam do niego.
Popatrzył na mnie.
-Jesteś piękna – rzekł po chwili.
-Piękna?
-Bardzo – zbliżył się do mnie i musnął mnie w usta.
Odsunął się , a ja bez chwili zastanowienia zarzuciłam mu ręce na kark i wbiłam mu się w usta. Bardzo namiętnie.
Nie zastanawiałam się nad swoimi czynami. Po prostu brakowało mi czyjeś bliskości, a Diego mi ją dał. Przeszliśmy na moje duże łoże i zaczęła się cała zabawa. Ściągnął mi moją czerwoną bluzkę i zaczął całować mnie po piersiach. Odpięłam stanik , a on uśmiechnął się pod nosem. Ściągnęłam swoje spodnie , a on swoja bluzkę. Zaczął całować mnie po szyi później się zniżał i zniżał aż dotarł do moich majtek , które ściągnął bez dłuższego zastanowienia…

Leon

Siedziałem pod salą i czekałem aż wyjdzie z niej lekarz. To jej wybudzanie trwa więcej niż przewidywano. Wreszcie z Sali wyszedł lekarz. Od razu wstałem z krzesła i zapytałem o jej stan.
-Jest wszystko w porządku. Zadałem jej kilka pytań, żeby sprawdzić jej pamięć. Proszę się nie przejmować jest dobrze.
-A mogę do niej wejść?
-Dobrze,ale tylko na chwilkę. – uśmiechnął się i poszedł.
Wziąłem głęboki wdech i otworzyłem drzwi. Siedziała i patrzyła na mnie tymi swoimi piwnymi oczami. Podszedłem do jej łóżka i usiadłem biorąc jej rękę.
-Kochanie, tęskniłem - ucałowałem jej dłoń.
Wyrwała ją.
-Zostaw mnie. - powiedziała cicho.
Nie miała siły ,aby się na mnie wydzierać.
-Nawet nie wiesz jak mi przykro...
-A ty nie wiesz jak mi jest przykro! Verdas całowałeś się z nią!
-Od kiedy jestem Verdas?
-Od dziś, bo gdy tylko wyjdę ze szpitala składam pozew rozwodowy.
Jej słowa mnie dobiły. Miałem ochotę rozpłakać się jak małe dziecko.
-Nie możesz tego zrobić Fran...nie możesz.
-Podjęłam już decyzję.

xxx
No witam witam! ♥
Jak wam się podoba rozdział?
No taki sobie moim zdaniem.
Ehh Fran nieugięta, ale wymięknie zobaczycie.

P.S.Wiem nie lubicie Diemiły ,ale proszę nie zabijajcie mnie

Do następnego!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witajcie tu Magda.
Nie odzywałam się przez miesiąc ,ale to nie moja wina. To przez naszego kochanego pingera , którego tak bardzo kochamy!
No nic. Rozdział 44 jest napisany i dodam go jak najszybciej.Jak widzicie u mnie niebiesko. Ktoś pamięta ten wygląd? Był on moim pierwszym wyglądem i postanowiłam do niego wrócić.
Zmieniony też jest nagłówek , a w nim pojawiła się nowa para - Semi. Otóż Camilla pojawi się w życiu wszystkich bohaterów i pozna przystojnego mężczyznę - Sebastiana w którym zakocha się na zabój. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy
Więc nie będę pisać tylko o samej Leoncesce , a też o Diemile , Semi no i tak zwanej Taily. Oczywiście ani Taylor ani Lily nie odpuszczą by rozbić Leoncesce, ale gdy połączą swoje siły i stworzą zgrany zespół może coś między nimi zaiskrzy.
No i to chyba tyle.
Do zoba w 44 rozdziale

Wasza przecudowna Madzia ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Leon

Wybiegłem z firmy mając nadzieję , że dogonię Francesce! Lily przegięła. Boję się , że Fran już mi nie wybaczy. I co teraz będzie? Rozwód?
Spostrzegłem na ulicy karetkę , policję i ogromny tłum. Najwyraźniej ktoś miał wypadek. Porozglądałem się mając nadzieję , że ujrzę Fran.Spostrzegłem jej samochód. Czyli musi gdzieś tu być. Postanowiłem podejść do miejsca wypadku. Przecisnąłem się przez tłum i zamarłem.
-O boże Fran! - krzyknąłem i chciałem do niej podbiec ,ale policjant mnie zatrzymał.
Położyli ją na noszach i zawieźli do szpitala.
-Co ja zrobiłem! - zacząłem się staczać.
Łzy leciały mi strumykami. -Co ja zrobiłem!
Postanowiłem wziąć się w garść i pojechać do szpitala. Lily mi za to zapłaci!
Jechałem szybko, wyprzedzając wszystkie samochody.
Gdy byłem na miejscu wpadłem na korytarz i zacząłem krzyczeć.
-Gdzie ona jest?!
-Proszę się uspokoić - upomniała mnie recepcjonista. - O kogo chodzi?
Nie odpowiedziałem tylko zacząłem biegać po szpitalu i sprawdzać we wszystkich salach czy nie ma tam mojej żony. Wreszcie znalazłem ją w jednej sali.
-O mój boże Fran! - krzyknąłem i wszedłem.
Ratowali jej życie.Była podłączona do wielu maszyn.
Ona nie może umrzeć.Nie teraz!
-Proszę z stąd wyjść! - lekarz i ktoś tam jeszcze próbowali mnie wyrzucić z sali ,ale ja się nie dałem. Rzucałem się na wszystkie strony. Wreszcie dopięli swego i zostałem wyrzucony. Z całej siły kopnąłem w drzwi.
Wyjąłem telefon i napisałem smsy do Ludmiły,Loli, Pablo,Diego (sam nie wiem po co,ale w końcu kiedyś z nim była) do reszty przyjaciół no i do ojca. Tak wiem on nie interesuję się nią ,ale to jej ojciec.Musi wiedzieć.
Spadło na nią już wystarczająco problemów! Jak jeszcze zostanie ukarana?
Najpierw mój wyjazd - przez co cierpiała, później samobójstwo matki, nowa partnerka ojca, kłótnie ze mną, problem w zajście w ciąże a teraz wypadek.Lepiej być nie mogło naprawdę!
Usiadłem na krześlę i zacząłem płakać. Tak bardzo ją kocham , a teraz przeze mnie może stracić życie. Przecież bez niej to wszystko straci sens.Jest miłością mojego życia.Nie wyobrażam sobie,aby miało jej zabraknąć. Nagle spostrzegłem Ludmiłę , która biegła w moją stronę. Wstałem a ona rzuciła się na mnie i mocno mnie przytuliła.
-Będzie dobrze, Leoś.Musi być. - wymamrotała.
Odsunąłem się od niej i starłem łzy.
-Jak to się stało? - usiedliśmy.
-Widziała jak całowałem się z Lily!
-Z kim się całowałeś? Verdas pogięło cię?! - zaczęła krzyczeć.
Należało mi się.
-To ona mnie pocałowała! Zresztą to było tylko dotknięcie warg,ale Fran przyjęła to inaczej. Wybiegła z firmy i wbiegła na drogę.O matko co ja narobiłem!
-Jeśli umrze to tylko i wyłącznie przez ciebie.
-Ty to umiesz poprawić humor nie?
-Wiesz co z nią?
-Nie, ratują ją w tej sali - wskazałem na drzwi. - Wyrzucili mnie.
-Leon! - usłyszałem głos Diego.
Podbiegł do nas zdyszany.
-Gdzie ona jest? - cały czas patrzył znacząco na Ludmiłę.
Chyba coś się kroi.
Blondynka wstała i podeszła blisko do Hernadeza. Już miała coś mówić ,gdy pojawił się Federico?
Nie sądziłem , że jeszcze go zobaczę. Gdy zostawił Ludmiłę nikt o nim nie słyszał.Wysłałem mu smsa,ale nie wiedziałem , że się pojawi.
Ferro osłupiała. To wszystko wyglądało jak kiepska komedia romantyczna. Bez chwili zastanowienia pocałowała Diego.
-Cześć stary - próbowałem załagodzic sytuacje. - Kupe lat!
-No tak. - powiedział patrząc na Ludmiłe , która oderwała się od Diego.
-Witaj, Federico - blondynka uśmiechnęła się sztucznie. -Ciekawe czy , gdybym to ja miała wypadek to byś się zjawił.
-Lu, spokojnie. Pogadacie później, teraz najważniejsza jest Fran tak?
-Tak - przytaknął Diego , który nie mógł uwierzyć co się dzieję.
Później zjawiła się Lola razem z Wenem, Pablo i ten debil Taylor. Cały czas miałem nadzieję , że zjawi sie też ojciec Fran.
Minęła dobra godzina , a my wszyscy czekaliśmy pod salą, aż wyjdzie z niej lekarz. Cały czas chodziłem w kółko nie mogąc się uspokoić.
-Leon, ona będzie żyła rozumiesz? - podeszła do mnie Lola i położyła mi rękę na ramieniu.
Nie odpowiedziałem tylko nadal chodziłem myśląc o dalszym życiu. Federico i Ludmiła kłócili się po cichu. Chciało mi się śmiać ,ale w takiej sytuacji nie wypadało. Wreszcie z sali wyszedł lekarz. Podszedłem do niego.
-I co z nią?
-A pan jest kim?
-Jej mężem. Czekam już od dwóch godzin. Co się dzieję? Będzie żyła?
-Straciła dużo krwi, ale na razie jest w stanie stabilnym. Była o mały włos od śmierci. Musieliśmy czuwać przy niej i podawać jej leki. Ale na szczęście jest dobrze. Na razie. Ta noc będzie decydująca. Proszę jechać do domu , odpocząć. Zadzwonimy jak będzie się coś działo.
-Dobrze, dziękuję – pożegnałem się z lekarzem i poszedłem powiadomić wszystkich o stanie Fran.

Ludmiła

Gdy Leon powiedział nam o Fran wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Tylko szkoda , że nie ma tu jej ojca. Widać jak się nią interesuję. Każdy poszedł w swoją stronę ,a ja chciałam porozmawiać z Diego o tym co się wydarzyło.
-Sorry za ten pocałunek – zaczęłam.
-Rozumiem , chciałaś zrobić mu na złość.
-Jest skończonym dupkiem! Nie chcę mieć z nim już nic do czynienia!
-Spokojnie. Słuchaj ja tez chciałem cie przeprosić za kiedyś.
-To nie twoja wina. Byliśmy pijani.
-Tak ,wiem ,ale nie chcę , żeby Violetta się dowiedziała.
-Jasne, nie dowie się – uśmiechnęłam się. –No to do jutra.Pewnie przyjedziesz do Fran nie?
-Oczywiście w końcu miałem zostać jej mężem. – zaśmiał się –Nie mogę uwierzyć , że po południu z nią rozmawiałem ,a teraz ona leży w szpitalu.
-Rozmawiałeś z nią? – zdziwiłam się.
-Tak, ale to nieistotne.

xxx
Witajcie! Przepraszam , że rozdział tak późno ,ale dopiero go skończyłam
Trochę nudnawy bo nie ma Fran ,ale co zrobić.
Jak widac trochę zmian na blogu.Wygląd, profilowe, opis, nowy nagłówek
Mam nadzieję , że sie podoba.
No i zapraszam na aska http://ask.fm/mystoryfran
Do następnego.
 

 
Francesca

Wyszłam od ginekologa i udałam się do samochodu. Wsiadłam i jeszcze raz przeczytałam wyniki. Wzięłam głęboki oddech , żeby się trochę uspokoić. Wiedziałam , że coś jest nie tak.Czułam to od samego początku ,a teraz mam to czarno na białym. Może i jestem młoda ,ale nie chcę dłużej czekać. Już miałam odpalić , gdy ktoś zapukał do mojej szyby. To był Diego we własnej osobie. Odsunęłam szybę.
-Hej.Mogę? - pokazał na przednie siedzenie.
-Wchodź - odpowiedziałam a on obszedł samochód i usiadł obok mnie. - Nie spodziewałam się , ze jeszcze cię kiedyś zobaczę.
-No wiem ja też ,ale widziałem jak wychodziłaś od lekarza więc postanowiłem do ciebie podejść.
-Aha - mruknęłam - Wiesz co ci powiem? Jesteś żałosny.
-Niby dlaczego?
-Zdradziłeś Violettę z Ludmiłą. Jak ci nie wstyd? Dobrze , że jednak za ciebie nie wyszłam.Brzydzę się tobą. Jak ja mogła kiedyś sypiać z kimś takim jak ty? - wyrzuciłam z siebie wszystko co leżało mi na sercu.
-Oh przestań Fran okay? To nie twoja sprawa, mogę robić co chcę. Ale też chcę ci coś powiedzieć.Ludmiła i Violetta nie były aż tak dobre w tych sprawach jak ty. - uśmiechnął się szatańsko.
Miałam ochotę go walnąć.
-To miał być komplement?
-Coś w tym stylu. Trzymaj się - puścił oczko i wyszedł z mojego samochodu.
Nie no debil.Po prostu debil.
Odpaliłam samochód i pojechałam do Taylora. Gdy byłam już na miejscu zapukałam.
-Fran? - spytał zdziwiony. - Wejdź! - powiedział a ja mocno go przytuliłam. - Co się stało? Leon?
Nie odpowiedziałam tylko podałam mu kopertę z wynikami. Otworzył ją i zrobił zdziwioną minę.
-Ale jest dobrze tak?
-Niby tak ,ale ja nie chcę miec żadnych problemów!
-Leon wie?
-Wiesz co sądzę , że Leona to mało obchodzi.On woli teraz narkotyki niż mnie.Kurde wszystko się wali. - usiadłam na kanapie.
Lautner usiadł obok mnie.
-Będzie dobrze Fran.Musi być.
-Nie oszukuj się Taylor , tylko mnie przytul - znowu się przytuliliśmy.
Oderwał się na chwilę i powiedział.
-Idziemy na balkon? Jest bardzo duży - uśmiechnął się.
-Okay - odparłam. - Masz naprawdę ładny widok. - rzekłam.
-Nie narzekam.
Zobaczyłam na jego karku jakieś znaki.
-Masz tatuaż? -zapytałam.
-Tak.Pokazać?
-Jasne - odpowiedziałam a on ściągną koszulkę i moim oczom ukazał się wielki tatuaż na plecach.
-Jest piękny - mówiłam dotykając go.
Odwrócił się i spojrzał na mnie uśmiechając się.
-Ty jesteś piękna. - zbliżył się i już miał mnie pocałować ,ale w ostatniej chwili odepchnęłam go.
-Nie mogę.Przepraszam. - powiedziałam i uciekłam.

Leon

Siedziałem i przeglądałem papiery , gdy do mojego gabinetu wparowała Francesca i rzuciła mi kopertę na biurko.
-Fran , kochanie co to jest?
-Sam zobacz - powiedziała i wyszła trzaskając drzwiami.
Błagam nie papiery rozwodowe, błagam nie papiery rozwodowe myślałem.
Wziąłem kopertę do ręki i przeczytałem.
-Wyniki - powiedziałem sam do siebie i otworzyłem papier.
Byłem w szoku.
-Mogę? - zapytała Lily uchylając drzwi.
-Jasne wejdź. - schowałem wyniki do koperty i odłożyłem je.

Francesca

Dochodziłam do samochodu ,gdy postanowiłam zawrócić. Musze pogadać z Leonem. Znowu poszłam do firmy i pobiegłam do jego gabinetu. Otworzyłam drzwi , a tam widzę Lily i Leona całujących się.
-Wiedziałam! - krzyknęłam przez łzy i wybiegłam.
-Fran! - usłyszałam krzyk Leona za sobą.
Wybiegłam z firmy. Nie pozwolę sobie na takie traktowanie! Wtargnęłam na ulicę.
Może teraz wszyscy będą mieli mnie z głowy. - to ostanie co pomyślałam.
Później nastała ciemność.

xxx
TAM, TAM , TAM...
Tego się nie spodziewaliście prawda?
Tak ja też. Miałam inne plany ale jak sobie posłuchałam i pooglądałam teledysk Maps - Maroon 5 to te plany się zmieniły
Nie bójcie się Fran z tego wyjdzie.Bo jak mogłaby nie wyjść?
Leoncesca musi trwać!
Leoś sobie zasłużył,ale i tak go kocham
Przepraszam , że taki krótki ,ale taki miał być
Do następnego!
  • awatar Francesca ~ jej historia !: Mam numerek 6 zagłosujesz na mnie? http://friendandlove.pinger.pl/m/22302136 Dziękuje < 3 Każdy głos się liczy :)
  • awatar Francesca ~ jej historia !: Emmm? Francesca miała wypadek? Na sto % ! :D Ach ta Leoncesca ! Leon wez się a siebie! Kocham Cię i tak po tym co zrobiłeś rancesce < 3 :D
  • awatar nada nos detendrá ♥: Jaki zwrot akcji !! :* Dlaczego Leoś się z nią całował ? !! Genialny *.* Czekam na next :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Miesiąc minął już ,ale wracam!
Wiem o skopiowaniu mojego shota o Leomili - http://fran26.pinger.pl/m/22257306
Wkurzyłam się ,ale dobra nie wazne.
Dziecko po prostu nie potrafi napisać sama dlatego kopiuję. No cóż są na tym świecie tacy ludzie.
Ale ważne , że wiecie, że to mój i mnie bronicie ♥
Dobra słuchajcie w środę wyjeżdżam ,ale może napisze coś więc wchodźcie na bloga codziennie, a nóż coś się pojawi

Pozdrawiam,
Madzia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 


Para: Leon i Ludmila (Leomila)
Gatunek: Romans,Dramat
Tytuł:,,Niedługo zobaczymy się w niebie."
Od lat: +16
RESZTA CZYTA NA WŁASNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

"Każdy zasługuje na swoje osobiste ramiona, w których oddychałoby się najlepiej."

-Leon, znowu wychodzisz? -spytała wkurzona Violetta.
Leon od pewnego czasu znikał wieczorami i zostawał dłużej w pracy.
Coś zniknęło. To co było wcześniej. Tego już nie ma.
-Tak, pracownicy mają problem z...
-Och, skończ! Ciągle tylko praca i praca! A co ze mną? Tęsknie za nami.
-Dobra! Jak chcesz miec na te swoje ciuszki to przestań! Pa - krzyknął i wyszedł trzaskając drzwiami.
Wiadomo było że, to znowu tak się skończy.
Odpalił samochód.W końcu mógł się z nią spotkać. Brakowało mu namiętnego pocałunku od blondynki. Ostatnim razem spotkali się dwa dni temu.
Jechał trzydzieści minut.Zamknął samochód i wszedł do bloku.Mieszkała pod numerem 20 na pierwszym piętrze.Delikatnie zapukał w drzwi.
Otworzyła.Uśmiechnęła sie uwodzicielsko.Na ustach miała czerwona jak krew szminkę.Taką ją lubił.Czerwień dodawała jej uroku.
-Federico nie ma w domu. Masz farta. - uśmiechnęła się i pociągnęła go za krawat zamykając drzwi nogą.
-No wreszcie, tak mi brakowało zapachu twoich perfum. - zaczął ją całować.
-Ej, ej , ej. Tak szybko się do mnie nie dobierzesz. - odpychała go.
-Kochana! - przyciągnął ją do siebie. - Przecież mam gumki.
Zaśmiała się głośno.
-A, no chyba że tak. - Wskoczyła na niego i ręce powiesiła na jego szyi.
On, wziął ją do sypialni i zamknął na klucz drzwi. Położył ją na łóżko i zaczął się rozbierać.
Zrobiło się gorąco.Dali ponieść się emocjom. Namiętność przeważała. Gdyby rozdzielić te dwie osoby ich urok stracił by sens.Oboje tworzyli jedność. Przy każdym seksie przestawali martwić się swoimi problemami jak i partnerami.
A wszystko zaczęło sie kilka miesięcy temu kiedy do firmy Verdasa przyszła szalona dziewczyna o imieniu Ludmiła. Od razu między nimi zaiskrzyło.
-Aw -powiedziała do siebie blondynka. - Jestem twoja.
Leon, wszedł na łóżko i powoli szedł do niej, udając tygrysa. Ona się śmiała, on na nią wskoczył i szybko ściągnął części garderoby.
-Chcę tego - powiedział - Jak nigdy.
-A Violetta?
-Nic nie wie , spokojnie. Myśli że jestem w pracy. Głupia. - mruknął, i zaczął ją całować. Najpierw usta, potem szyja, później piersi, brzuch.. i zniżał się, i zniżał.
-Fede tak nigdy nie umiał. Jesteś w tym najlepszy - przyznała.
Zaczęła cicho pojękiwać.
-W czym? - spytał, drocząc się z nią.
-Wiesz przecież.
Chłopak założył gumkę. To miało zaspokoić ją i jego na pare dni..Mieli się nie spotkać, bo jak to on mówi ' pracownicy ' mają wolne.
Gdy byli w połowie, usłyszeli dźwięk samochodu.
-Federico.. Kurde. Ubieraj się! - krzyknęła Ludmiła, zeszła z Leona i szybko zaczęła się ubierać. Odkluczyła sypialnie,pościeliła łóżko i poprawiła fryzurę.
-Już,już.-powiedział. - A i coś ci powiem.. masz bluzkę ubraną na złą strone.
-Szlak! - sciągnęła bluzke i ją poprawiła a do domu wparował Federico.
Leon , wiedząc że Fede się wkurzy gdy go zobaczy, wyszedł przez okno. Chciał uniknąć problemów.
-Hej kochanie.-powiedział Fede całując delikatnie Ludmiłę.
-Cześć! Jak w pracy? - cała się trzęsła.
-Super.. A u ciebie? Jesteś jakaś zmęczona.
Zmęczona,bo Leon tu był - przeszło jej przez myśl.
-Tak...miałam zły dzień. Chodź, zrobię ci herbatę. - odpowiedziała i pociagnęła swojego chłopaka do kuchni.
Teraz pytanie.Dlaczego z nim była?
Bo dawał jej to czego chciała.Nie chodzi tu o seks bo to dawał jej Leon,ale o pieniądze.Blondynka nie była zbytnio bogata ,ale gdy poznała Federico zrobiła wszystko , żeby zdobyć jego serce.Chodziło tylko i wyłącznie o pieniądze.
W tym czasie, Leon wracał do domu. Wiedział że Viola się wkurzy, że późno wraca. Musiał wymyślić wymówkę.
-Moje życie,moja sprawa. Już jej nie kocham, nie daje mi tego co Ludmiła.- mówił do siebie.
Był już pod domem.Wjechał do garażu.Zamkną samochód i wszedł do domu.Ściągnął marynarkę i znów usłyszał głos Violetty.
-No. Ty chyba domu nie masz.Co?
-Bla , bla , bla! Weź, ciągle to samo mówisz! Ja haruje na utrzymanie,płacę wszystko a ty co? Siedzisz i tylko narzekasz! Życie ci nie miłe!? - zaczął wrzeszczeć.
Chciała coś powiedzieć. Jak sie czuje. Ale płynące po policzkach łzy i zaciśnięte gardło nie pozwalają na taki hardkorowy wyczyn.
Normalnie to by ją przytulił i pocieszył,ale po tak gorącym seksie i nerwach nie dał rady.Wyminął ją nawet na nią nie patrząc i poszedł pościelic sobie kanapę w salonie.

Następny dzień

Bruneta już nie było w domu. Wyszedł. Tak, po prostu wyszedł. Był teraz w swoim biurze i dzwonił do Ludmiły.
-Cześć, piękna.
-Hej,przystojniaku.
-Co tam? - spytał.
-Dobrze, nawet. Musiałam potem zamykać okno, bo nie zamknąłeś. - zaśmiała się. - A co chciałeś?
-Spotkajmy się dzisiaj w hotelu o 20. Będzie się działo,oj...- chciał dokończyć, to co zaczął wczoraj.
-Nie mogę, Fede..
-Powiedz że idziesz do Fran,albo coś. Proszę! - zrobił słodziutki głosik.
-No dobra.To pa. - rozłączyła się.
Verdas uśmiechnął się do siebie.

Wieczór

Leon,pojechał do hotelu. Ubrał się galowo, pięknie, odstrzelił się jednym słowem. Dla Ludmiły, wszystko. Przecież to jego kochanka.
Wszedł do pokoju, a tam na wielkim łóżku leżała Ludmiła w samej bieliźnie, z koronką. A biustonosz miała bez szelek.
-Co ja mam teraz z tobą zrobić?
-Rozerwijmy się.. - powiedziała,wstała i ściągnęła mu krawat i marynarkę.
-Skoro nalegasz.- ściągnął jej biustonosz.
Przed nim stała młoda,wysoka,naga blodynka.
Co byście zrobili na jego miejscu chłopcy?
Przeszli na łóżko,które było wyjątkowo duże.
-A bym zapomniał - powiedział
Chciał dokończyć to, co zaczął wczoraj.
-Ach-Ludmiła zachwycała się czynami Leona.
Nagle zadzwonił telefon bruneta.
-Szlak - oderwał się od Ferro i wziął telefon.
-Odbierz.
-Nie, to Violetta. - wyłączył telefon.
Ludmiła, uśmiechnęła się.
-Leon? - zapytała cicho jękając.
-Tak?
-Myślałeś kiedyś o nas na poważnie?
To pytanie dręczyło ją od wczoraj.Jeśli jest im ze sobą dobrze to czego nie można spróbować być ze sobą?
-Oczywiście , że myślałem.
- To może.. spróbujemy być ze sobą? Tak.. wiesz....?
- Co? A Federico? A Violetta?
- Powiedz, czy mamy szanse? Federico, dla mnie się nie liczy.Wiesz , że jestem z nim tylko dla pieniędzy.
-Lu oczywiście , że mamy szansę. - mówił - Ale wiesz , że to nie jest takie proste. - pocałował ją w usta.
-Nie jest proste? - odsunęła się. - To po cholere ja jestem ci potrzebna? Przecież możesz kochać się z Violetta.
-To nie jest tak jak tobie się wydaję.Jestem z Violettą bo moi i jej rodzice uważają , że powinniśmy być razem.Oboje bogaci,oboje piękni.Prawdą jest , że nie potrafię się postawić rodzicom.
-A co ty potrafisz? Masz dwadzieścia cztery lata i nie potrafisz postawić się rodzicom? Nie rozśmieszaj mnie, Leon. - podniosła się z łóżka i zaczęła się ubierać.
Wszystko runęło.
Już nie było namiętności.
Nie było pożądania.
Z róży spadły kolce.
-Co ty robisz? - zapytał.
-Ubieram się nie widać? Przypatrz się bo więcej nie będziesz widzieć jak się ubieram.
-Co?
-To co słyszałeś.Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.Jesteś tylko gnojkiem.Faktem jest , że z Federico też nie jestem szczera,ale gdybyś chciał zerwałabym z nim dla Ciebie.
Ostatnie słowa nim wstrząsnęły.
DLA CIEBIE.
Nikt mu nigdy nie powiedział, że coś dla niego zrobi. Ale on się w niej zakochał.I to bez pamiętnie.
Ale jestem głupi pomyślał.
-Stój! - krzyknął.
-Co?
-Ja...nie pozwolę ci odejść.Rozumiesz?
-Spójrz w prawdzie w oczy.Przez trzy miesiące byłam ci potrzebna do jednego.Do seksu. Będziesz z nią szczęśliwy. - wypowiedziała ostatnie słowa i wyszła.Tak po prostu.
Leon Verdas- niby silny,odważny a po słowach Ludmiły stał się bezsilny, smutny i słaby. Żałuje tego, co powiedział. Przecież jeżeli się kogoś kocha, to zrobi się dla niego wszystko!
Brunet wrócił do domu rozzłoszczony.
Gdy wszedł znowu usłyszał to co zawsze.
-Ty chyba na serio nie masz domu. - mówiła opanowana.
-Jeju,przestań. Mam dosyć,okej? Wkurzasz mnie. Chcę odpocząć! -krzyknął.
-Ach..Czyli Cię wkurzam? Narzeczona cię wkurza? Super! Wreszcie wiem, dlaczego tak często wychodzisz z domu.Bo Cię wkurzam! - wrzasnęła.
Ten ją uderzył tak, że miała cały policzek czerwony.
-Koniec miłości bez wzajemności. Wyprowadzam się i zrywam zaręczyny! -rzuciła obrączką o ziemie i poszła do sypialni.
Verdas poszedł za nią.Castillo już się pakowała..
-Nie chciałem. - mruknął.
Nic nie odpowiedziała, zamknęła walizkę i wyszła.
Brunet chcąc nie chcąc uśmiechnął się mimowolnie. Rzucił się na łóżko.Wyciągnął telefon i wybrał numer swojej kochanki.Nie odebrała.Ani za pierwszym ani za drugim razem.
Po setnym razie, według Verdasa , oczywiście odebrała.
-Czego chcesz? - zapytała.
Po jej głosie można było wywnioskowac , że płaczę.
-Lu ty płaczesz?
Uśmiech zszedł z jego twarzy.
-Niee.. - wykrecała się.
-Lu, słyszę przecież. Co jest?
-Ty jesteś.
-Ludmi ....
-Nie dzwoń do mnie nigdy więcej. - rozłączyła się.

Tydzień później

Przez ostatni tydzień po zerwaniu z Violettą Leon wielokrotnie próbował dodzwonić się do blondynki.Chciał jej wszystko wytłumaczyć i powiedzieć , że ją kocha i nie chodzi tylko o seks.Niestety, ona nie odbierała. Cóż mu pozostało? Chciał, wybrać się do niej. Nie był pewny czy jest Federico w domu,czy nie.
Żyje się raz pomyślał. Niech Federico wie, że ją kocham.
Tak jak postanowił, wsiadł do samochodu , odpalił go i pojechał pod dom Ferro.
Zapukał do drzwi po czym uklęknął na jedno kolano.
Otworzyła Ferro.Jego Ferro.
-Ludmiła, ja nie odpuszczę . Mi nie chodzi tylko o ....
Nie pozwoliła mu dokończyć.
Wtuliła się w niego,a on rzekł.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.
Weszli do domu. Zamknęła drzwi.
-Co z Violettą? - zapytała.
-Zerwaliśmy.A co z Fede? - uśmiechnął się.
-Zerwaliśmy.
Zaśmiali się.
Dziewczyna nie mogła tak dłużej siedzieć bezczynnie, więc usiadła na Leonie.
-To co robimy? - zapytała.
-Zrób mi kawe. - starał sie powiedzieć to poważnie.
-Kawe powiadasz? Myślałam , że chcesz porobić cos innego.
-Nie chcę, żebyś myślała że tylko na tym mi zależy..
Blondynka nie odpowiedziała, tylko zaczęła całować bruneta.
Na jego ustach zostały ślady szminki.On, widząc co blondynka proponuje, ściągnął jej bluzkę i swoją koszulę.Widząc tą bieliznę co niedawno zaśmiał się.
-Jestem napalony na Ciebie, wiesz?
-Tak,wiem. - odpowiedziała i zatrzepotała rzęsami.

Miesiąc później

Wzięła test do ręki.
Dwie czerwone kreski.
-No to koniec- powiedziała sama do siebie po czym złapała się za głowę.
Wzięła kartkę i długopis i zaczęła pisać.

Kochany Leonie!

Cóż mogę powiedzieć.Ostatni miesiąc razem był cudowny.Najlepszy.Ale jak to powiadają wszystko kiedyś ma swoj koniec.I on właśnie nadszedł.Zapamiętaj tą datę 20.06.2014 rok.To właśnie tego dnia dowiedziałam się , że nosze w sobie twoje dziecko , którego ty zapewne byś nie chciał .Wiesz co ci powiem? Odchodzę spełniona.Przed śmiercią zrobiłam to co miałam zrobić.I jestem z tego dumna.
Żegnaj.
Twoja i tylko twoja Ludmiła.

Po napisaniu, wzięła kartkę, położyła ją na umywalcę i wzięła żyletke.
-Kocham Cię. - wyszeptała.
Krew lała się na wszystkie strony.
Później nastała ciemność , która będzie trwała już wieki.
Po paru godzinach gdy León wrócił z pracy chciał powiedzieć Ludmile radosną wieść - dostał awans, z czego pojadą na wymarzone wakacje.
-Ludmiła,wróciłem!
Cisza.Więc znów krzyknął
-Wróciłem. Ludmiła?
Wszedł do łazienki, a tam zobaczył martwą Ferro.
Rzucił torbę i zaczął gorzko płakać.
Zauważył list. Przeczytał go.
-Wychowalibyśmy to dziecko. Razem.-powiedział zapłakany
Ucałował jej usta i wypowiedział ostatnie słowa.
-Niedługo zobaczymy się w niebie.Obiecuję.

THE END.

xxx

Shot wyszedł może nie tak jak chciałam,ale jest.Napisałam go razem z moja przyjaciółką , której serdecznie dziekuje za pomoc ♥
Na początku pisałysmy dla siebie ,ale postanowiłam jakoś was przeprosic za 29 dni nieobecności.
I jak wrażenia?
+Dziekuje za tyle komentarzy pod 41 rozdziałem który był beznadziejny.
  • awatar Buena manera hacia el mal ♥: ;) Zakończenie fajne < 3 Haha chyba przekonuje się do Leomili :D No ale wpadnij do mnie! :)
  • awatar Gość: Boski a ja widziałam to u innej dziewczyny! Co za debilka! Chyba skopiowała!:/
  • awatar Mi Idola Es Lodo♥: świetny <3 Ale jedna osoba go skopiowała .. albo dwie . :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Francesca

Spędziłam noc z Leonem.Namiętną noc.Ostatni raz kochaliśmy się dobry tydzien temu.Nie da się opisać tego jak bardzo jestem szczęśliwa. Myślałam , że nasze małżeństwo skończy się rozwodem, a tu taki obrót spraw.Przeprosił mnie i obiecał , że już więcej nie popełni tych samych błędów. Zapewniłam go , że z Taylorem nic mnie nie łączy i nie będzie łączyć.To tylko kolega z pracy , który wspierał mnie w trudnych momentach. Kocham tylko i wyłącznie Leona Verdasa.
Po cichu podniosłam się z łóżka.Ciekawa jestem kiedy wróciła Ludmiła.Leon powiedział co uknuli. To dzięki niej się pogodziliśmy. Jestem jej wdzięczna.Zajrzałam do jej sypialni.Spała jak zabita.Uśmiechnęłam się i delikatnie zamknęłam drzwi.Poszłam do kuchni.Do pracy mam na dziesiątą ,a jest ósma.Muszę pojechać do domu.Wróciłam do pokoju.Leon już wstał.
-Witam moją księżniczkę - uśmiechnął się i podszedł do mnie baaardzo blisko.
-Leon ... - nie dokończyłam bo do pokoju wparowała Ludmiła.
-Ooo witam moje gołąbeczki. - zaśmiała się. - Mam nadzieję , że noc była udana.
Leon wziął poduszkę i rzucił ją w blondynkę.
-Puka się.
-To moje mieszkanie. - pokazała mu język i wyszła śmiejąc się.
-Nie wiedziałam, że jesteście takimi dobrymi przyjaciółmi. A teraz to ja się ubieram i jade do domu.Na którą masz do pracy?
-Na dziesiątą.
-To tak jak ja. Dobra wracasz ze mną do domu czy chcesz zaliczyć Ludmiłe? - zaśmiałam się.
-Ha ha bardzo śmieszne.
-Żartowałam ty wrażliwy głuptasie.

***

Gdy weszłam do mieszkania ogarnął mnie szok.Wszędzie były porozrzucane ubrania, butelki od piwa,wódki i wina.Odór alkoholu przeważał w tym mieszkaniu.
-Nie miałem czasu posprzątać. - zawstydził się.
-Na miłość boską nie było mnie jeden dzień! - krzyknęłam.
-Nie moja wina , że tak się tym wszystkim przejąłem.
Zignorowałam jego słowa i przeszłam do sypialni.Zgadnijcie co tam znalazłam.Na szafce nocnej leżały narkotyki.Mój kochający,wrażliwy i uczuciowy Leon bierze narkotyki.I to marihuane.
-Leon co to jest? - wskazałam na woreczek.
-Nie wiem.
-Nie wiedziałam , że wyszłam za narkomana.
-Fran to nie tak jak myślisz.Pozwól mi się wytłumaczyć ja ....
-To koniec.Jak mogłeś? Wiesz , że nie toleruje takich rzeczy! Wiedziałeś! Myślałam , że wyszłam za faceta odpowiedzialnego! - przerwałam mu.
-Ty mnie do tego doprowadziłaś! To twoja wina!
-Moja? Pójdziesz na odwyk!
-Kobieto uspokój się – podszedł i złapał mnie za ramiona. – Spokojnie.To był pierwszy i ostatni raz.Okej? – mówił spokojnym tonem. Takim w którym kiedyś się zakochałam.
Diler? Narkoman? Nie wiem.
-Muszę jechać do pracy.Ogarnij to. – poszłam do drzwi.
-Jesteś zła? – odwróciłam się.
-Pa,Leon. – rzekłam i wyszłam.
Nie mogę.Mam dość.Myślałam , że to koniec problemów.
Wsiadłam do samochodu i odpaliłam go. W ciągu dziesięciu minut byłam już pod Studiem. Wysiadłam i trzasnęłam drzwiami.
-Fran? – podszedł do mnie zdziwiony Taylor.
-Czego chcesz? – warknęłam.
-Dobrze się czujesz?
-Świetnie – zamknęłam samochód i weszłam do Studia.Taylor poszedł za mną.
-Fran to wytłumaczysz mi co się dzieje? – zapytał ,gdy byliśmy przed drzwiami do pokoju nauczycielskiego.
Już miałam odpowiadać gdy zadzwonił mój telefon.Wyciągnęłam go z torby i odebrałam.
-Słucham?
-Dzień Dobry.Mam już wyniki.Może pani je odebrac dzisiaj po południu.
-Są już wyniki? Dobrze.Dziękuje do widzenia. – rozłączyłam się. – Nic się nie dzieję. – powiedziałam do Lautnera i weszłam do pokoju nauczycielskiego.

Leon

Siedziałem w biurze i przeglądałem papiery.Lily przyniosła mi kawę.
-Proszę. – położyła filiżankę z kawą na biurko.
-Dzięki. – odpowiedziałem biorąc łyk.
-Wszystko okej? – zapytała.
-Lily zajmij się pracą. Dobrze?
-Ale widzę , że coś się dzieje. Problemy z dziewczyną?
-Żoną. – odparłem.
-Nie wiedziałam , że masz żonę. Jesteś w końcu taki młody. – mówiła.

Francesca

Po pracy szybko pojechałam do ginekologa po wyniki.Ręce mi się trzęsły jak wtedy kiedy robiłam badania.Boję się.
Gdy byłam na miejscu weszłam do gabinetu.Przywitałam się i usiadłam na przeciwko ginekolog.
-To są wyniki. - podała mi teczkę.
-Widziała je pani? - zapytałam.
-Widziałam. - odparła krótko.
Otworzyłam teczkę nie pewnie. Wzięłam do ręki niby zwykłą kartkę ,ale jak ją przeczytałam o mało nie zemdlałam.
-Proszę się nie przejmować.Będą małe problemy w zajście w ciąże , ale na pewno sie uda.
-Są na to jakies leki?
-Niestety nie.
-Czyli to nic poważnego? - zapytałam.
-Nie, jest pani zdrowa.Tylko będą problemy.Prosze dokładnie przejrzeć wyniki w domu i jakby co sie odezwać.
-Dobrze.Dziękuje. - wyszłam.

xxx

29 dni.
No tak.
Madzia zawaliła na całej linii ,ale co mogę zrobić?
Przepraszam.Przepraszam.Przepraszam.
Jeszcze takie COŚ napisałam.
Ale mam dla was niespodziankę.
Jeśli pod tym postem pojawi się co najmniej 5 komów dodam Shot o Leomile , który napisałam przez ten czas kiedy mnie nie było.
A jak tam po zakończeniu roku?
WAKACJEE CZAS ZACZĄĆ!
 

 
Francesca

Szłam przez miasto.Łzy same mi leciały.Dlaczego on mi to robi? Skłamałam z tym hotelem.Chyba pójdę do Ludmiły.Tak będzie najlepiej. A ja głupia myślałam , że jak wróci to może spróbujemy się nie kłócić i będzie po staremu. No cóż.Myliłam się.Zreszta jak zawsze. Mimo wszystko kocham go.I to bardzo.Ale jeśli ma tak być codziennie to chyba rozważę pomysł z rozwodem.Może nie nadajemy się na małżeństwo? Kiedyś małżeństwo z nim wydawało mi się bardzo proste.A teraz? A teraz to już sama nie wiem.Ja jestem jak woda, on jak ogień.Te dwie rzeczy nigdy nie będą ze sobą współgrały. Ale będę wierzyć w to , że będzie dobrze.
Jest już po 19. Nie wiem czy zawracać głowę Lu. Chociaż w sumie chcę wiedzieć czy rozmawiała z Diego.
Doszłam do bloku w którym mieszka moja przyjaciółka. Nagle usłyszałam jakieś śmiechy.
Odwróciłam głowę.Ujrzałam znajomą twarz. Olśniło mnie.To przecież Violetta!
Wow.Zmieniła się pomyslałam.Była ubrana w białą obcisłą sukienkę z dekoltem i miała długie blond włosy.To już nie była grzeczna dziewczynka ze Studio.Wyglądała na trochę podpitą.Postanowiłam podejść.A co mi szkodzi!
-Violetta? - podeszłam ją od tyłu.
Dziewczyna odwróciła się i chyba ją zamurowało gdy mnie zobaczyła,ponieważ nie mogła wydusić z siebie ani słowa.
-Fran? Mój Boże! Już 3 lata! - przytuliła mnie.
No tego się nie spodziewałam.Tylko co zrobić jak zapyta się czy kogoś mam? Powiedzieć prawdę czy powiedzieć , że jestem sama?
-Kochana co tam u ciebie? - oderwała się ode mnie.
Popatrzyłam na nią zdziwiona.Ona jest dla mnie miła? Od kiedy? Może to dlatego , że nie jest trzeźwa.
-Wszystko dobrze - skłamałam. - A u ciebie? Masz kogoś?
-Jestem z Diego.
Z kim? pomyślałam.
-Z Diego? - miałam nadzieję , że się przesłyszałam.
-Tak od jakiś kilku dni.To chyba nie problem? Przecież ty jesteś z Leonem.
No tak.Nic nie da się ukryć przeszło mi przez myśl.
No i co ja mam zrobić? Powiedzieć , że Diego ją zdradził? Nie! To wykluczone.Nie będę mieszać się w nie swoje sprawy.A może ona już wie i dlatego się upiła?
-Nie.To nie problem.Słuchaj śpieszę się.Cieszę się , że cię spotkałam i pogadałyśmy po tylu latach! Trzymaj się. - uśmiechnęłam się i poszłam do Ludmiły.

Leon

Mam dość.Widzę , że nie potrzebnie fatygowałem się,żeby wrócić szybciej.Bo po co skoro znalazła sobie pocieszenie u innego.Dlaczego jestem taki głupi? Mogłem zostać w New Yorku.Ona byłaby teraz z Diego,a ja bym był tym aktorem. Życie jest do dupy.
Poszedłem do kuchni.Otworzyłem lodówkę i wyciągnąłem wódkę i colę.Zrobiłem sobie drinka. Jeszcze chwila i nie wytrzymam psychicznię przez tą kobietę.

Francesca

-Diego zdradził Violette z tobą - powiedziałam po czym wzięłam kieliszek z wódką i się napiłam.
-Że co? To Diego jest z Violettą? - zdziwiła się.
-Tak.Ale byliście pijani...
-Ty jak byłas pijana to nie chodziłaś do łózka z innymi facetami - przerwała mi. - Byłaś wierna Leonowi - dodała.
Przewrociłam oczami.
-Gdybym mogła cofnąć czas to zdradziłabym go wiele razy.
-Daj spokój.Mówisz tak bo jesteś zdenerwowana.
-Ale jak on mógł? No jak?
-Jest zazdrosny.To dówód ,że cię kocha.
-Kocha? Akurat...
Następny dzień
Całą noc rozmawiałam z Ludmiłą. Nie ide dzisiaj do pracy.Nie jestem wstanie.Powiadomiłam juz Pablo.Był trochę zły ,ale dał mi ten dzień wolnego. Ciekawe czy "Leonek" się o mnie martwi...

Leon

Dzisiaj pierwszy dzień pracy w firmie mojego ojca.Miałem nie iść,ale Lola dzowniła do mnie i ostrzegła , że jeśli nie przyjdę nie mam po co tam przychodzić.
Przygotowałem wszystkie papiery i inne rzeczy.Ciekawe gdzie spała Fran.Może u tego swojego kochasia? Ugrh. Jak o tym pomyślec to niedobrze mi się robi. Albo u Ludmiły.Chyba , że w tym głupim hotelu. Wątpie.
Wziąłem telefon i wybrałem numer do Ludmiły.
-Halo? - odezwała się blondynka.
-Hej Lu.Jest u ciebie Fran?
-No wreszcie.Już myślałam , że nie zadzwonisz.Chłopie ratuj to póki czas! Ona cię kocha.Gwarantuję ci , że nic nie zaszło pomiędzy nią, a tym Taylorem! Po prostu ćwiczyli układ na zajęcia.Fran teraz leży w pokoju.Nie poszła do pracy! Ratuj to! - mówiła.
-Serio? Dobra.Przyjadę wieczorem po pracy z bukietem róż i coś tam jeszcze jej kupię.Mam nadzieję , że mi wybaczy!
-No! Zmądrzałeś! Czekaj może ja wyjdę wieczorem i zostawię wam mieszkanie, żebyście mogli spędzić miło czas. - zaśmiała się.
-Lu jak ty coś czasami palniesz to normalnie...
-No a co? Zakładam , że nie sypialiście ze sobą od dłuższego czasu! Chłopie rób jej dzieciaka na co czekasz?
-Naćpałaś się czegoś?
-Wypad. Dobra ja kończę bo słyszę , że nadchodzi.To do wieczora. - rozłączyła się.
Myślałem , że Lu mnie opieprzy a tu proszę! Kocham Fran i mam nadzieję , że się pogodzimy.
Ubrałem kurtkę i pojechałem do firmy.
Gdy byłem na miejscu wsiadłem do windy i pojechałem na czwarte piętro.
-Leon! - krzyknęła moja siostra ,gdy tylko mnie ujrzała.
-Lola! - przytuliłem ją.
-No nareszcie będę miała trochę oddechu.Już wyrobić nie mogę! Słuchaj tam jest twój gabinet - wskazała na drzwi. - Ty wszystko wiesz bo w końcu to firma ojca! Jak tam Fran? Rodzice chcą nas zaprosić do siebie.Was i mnie z Wenem!
-To faj...
-Dobra! Idź już do biura! - przerwała mi i odeszła.
O matko jak ja kocham tą moją siostrzyczkę pomyślałem.
Poszedłem do biura.Gdy otworzyłem drzwi ujrzałem jakąś młoda dziewczynę.Obstawiam , że gdzieś w moim wieku.
-Dzień dobry - powiedziałem nie pewnie - Kim pani jest?
-Lola panu nie powiedziała? Jestem Lily.Będę pańską asystentką. - podała mi dłoń.
-Lola! - krzyknąłem wychodząc z biura i ignorując dłoń kobiety.
-Co znowu Leon? - warknęła
-Asystentka?
-A tak! Masz asystentkę.Lily.Jest w twoim gabinecie.
-Ty jesteś na serio nie ogarnięta.Idź do domu bo nie radzisz sobie z tym wszystkim.
-Co ty powiedziałeś? Wypad mi stąd! Do pracy!
-No już.Dobrze, nie denerwuj się.

Wieczorem.

Lily jest spoko osobą. Jakoś się z nią dogadywałem.W sumie dobrze , że mam kogoś do pomocy.Teraz jadę do Lu.Napisała mi , że wyszła z domu pod pretekstem "randki z nieznajomym".Dobrze , że mam taką przyjaciółkę jak ona.
Dojechałem na miejsce.Zapukałem. Drzwi otworzyła moja ukochana.Była w piżamie z chusteczką w ręku.
-To dla ciebie - wręczyłem jej bukiet czerwonych róż.
-Myślisz , że przekupisz mnie kwiatami?
-Przepraszam - wydusiłem wreszcie.
-To tylko puste nie znaczące słowo.Lepiej już idź. - miała zamknąć drzwi ,ale podtrzymałem je nogą.
Wszedłem do środka i spojrzałem jej prosto w oczy.
-Kocham Cię - wyznałem i pocałowałem ją.
-Jestem w piżamie i mam potargane włosy - oderwała się ode mnie.
-Dla mnie mogłabyś być nawet cała w błocie.- zaśmiałem się i znowu ją pocałowałem.
-Brakowało mi tego.
Nie odpowiedziałem tylko wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju gościnnego w którym spała zeszłej nocy.

°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
Witam,Cześć,Hej,Ciao,Hola,Ola,Bonjorno,Hello

Nie wiem czy są jakieś błędy.Jak coś to poprawie ,ale jutro bo teraz mi się nie chcę xD
Oto obiecana nowa postać:

Lily Collins

Atrakcyjna asystentka Leona. Czy wywróci świat Leoncesci do góry nogami? No pewnie , że tak.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Francesca

Po skończonych zajęciach pożegnałam się z Taylorem i innymi nauczycielami i wyszłam ze Studio. Zajęcia poszły mi świetnie.Poczułam się tak jak za dawnych lat.Wtedy to ja się uczyłam.Teraz jest odwrotnie.Taylor bardzo mi pomagał. Znamy się dopiero jeden dzień,ale czuję , że będziemy dobrymi przyjaciółmi.
Szłam chodnikiem kiedy zadzwonił do mnie telefon.Pośpiesznie wyciągnęłam go z kieszeni i popatrzyłam na wyświetlacz.Leon.
Czy on nie rozumie , że muszę odpocząć?
Odrzuciłam połączenie.Nie mam siły.Najpierw wysyła mi smsy ,a teraz dzwoni.Niech zajmie się sobą i dam mi święty spokój.Już jutro się zobaczymy.Ale czuję , że nie będzie tak samo jak kiedyś.Może pośpieszyliśmy się ze ślubem? Mogliśmy odczekać jeszcze trochę.Dobra nie będę się zamartwiać.Było minęło.Przecież nie cofnę czasu, choć tak bardzo bym chciała.Czuję , że on mnie nie rozumie.Jak wiem , że coś się dzieje, to niech się nie wtrąca.
Przeszłam przez przejście i stanęłam przed kliniką.Jeśli tam wejdę moje życie przewróci się o 180 stopni.Czuję to.
Bez dłuższych rozmyśleń weszłam do budynku.Podeszłam do recepcji.Tam powiedziano w jakim gabinecie znajduje się ginekolog.
Zapukałam.
-Proszę! - usłyszałam.
Otworzyłam drzwi.Moje ręce aż trzęsły się ze strachu.

Leon

Siedzę w samolocie.Wieczorem powinienem być już w Buenos Aires.Wiem , że miałem być jutro,ale nie moge bez niej wytrzymać.Nie odbierała ode mnie więc postanowiłem zrobić jej niespodziankę. Jeden dzień bez niej nie ma dla mnie sensu.Wiem zawaliłem na całej linii.Powinienem ją wspierać i być przy niej kiedy tego potrzebuję,a nie wyśmiewać się z niej.Może faktycznie coś z nią nie tak.Albo ze mną. Nie rozumiem po co jej dziecko? Jesteśmy tacy młodzi i całe życie przed nami.

Francesca

Okej.Krew , mocz i inne potrzebne rzeczy oddane.Teraz tylko czekać na wynik , który najwcześniej będzie za kilka dni.
Była już 17. Udałam się do domu.Kurde dlaczego muszę czekać tak długo? Przecież wszyscy wiedza , że jestem niecierpliwa.
Położyłam się na łóżku. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
Matko znowu Leon? pomyślałam ,ale myliłam się.To był Taylor.Odebrałam.
-Hej mała co tam u ciebie? - usłyszałam śmiech w słuchawce.
-Znamy się jeden dzień , a czuję jakbym znała cię od dziecka.
-Tez masz to uczucie? Słuchaj tak sobie pomyślałem , że jeżeli siedzisz tak sama w domu to może wpadne na winko hym? Przy okazji poćwiczymy układ jutro na zajęcia.
-Wiesz co? To nie jest zły pomysł.
-Okej.To będę za 30 minut. - rozłączył się.
Ciesze się , ze Taylor zadzwonił.Potrzebuję teraz kogoś kto mnie wesprze w tych trudnych chwilach.
Przygotowałam przekąski i z niecierpliwością czekałam. Taylor zjawił się tak jak zapowiedział.Czyli po 30 minutach.
-Hej - powiedział i przytulił mnie. - Przyniosłem wino. - ściągnął kurtkę , a ja ją powiesiłam.
-Siadaj - wskazałam na kanapę.
-Byłaś na badaniach?
-Czy ja powiedziałam ci o wszystkim? -uśmiechnęłam się nalewając sobie wino.
-Tak.Zresztą ja tobie też.
-Wiem i byłam. Nie było tak źle.Muszę czekać kilka dni na wyniki.
-Rozumiem.A co z twoim mężem?
-A co ma być? Dzwoni ja się rozłączam.I tak cały czas.Dobra nie gadajmy o tym.Chcesz poćwiczyć?
-Tak.W końcu po to tu przyszedłem. - wstał i wziął moją rękę.Wstaliśmy.Ja podeszłam do wieży i włączyłam muzykę.
Po chwili wirowałam w objęciach mężczyzny. Taylor jest świetnym tancerzem.To trzeba przyznać.
Gdy mną wirował wpadłam w jego ramiona.Powoli zaczął się przybliżać.Jednak szybko oderwał kiedy drzwi od mojego mieszkania otworzyły sie a w nich stanął ... Leon?
-No proszę.Teraz widze dlaczego chciałaś wracać. - powiedział kładąc walizkę.
-Kto to? - zapytał mnie Taylor.
-Nie powiedziałaś mu , że masz męża?
Leon i Taylor zadawali coraz więcej pytań ,a ja stałam jak wryta.
-Leon miałes być jutro. - wydusiłam.
-To ja może pójdę.Dzięki za wszystko. - pożegnał sie ze mną i wyszedł.
Taylor nie zostawiaj mnie z nim.Proszę przeszło mi przez myśl.
-Dzięki za wszystko? - Verdas był coraz bardziej wściekły.
-No chyba nie myślisz , że cię zdradziłam.
-Nie wiem.Ty mi powiedz.
-Na miłość boską Leon to kolega z pracy! Znamy się ledwo jeden dzień...
-A ty juz się z nim pieprzyłaś! - przerwał mi krzycząc.
-O nie mój drogi.Teraz to przegiąłeś pałkę. - powiedziałam cicho.
-Ja przegiąłem?
-No a kto? Wpadasz do domu jakby nigdy nic i robisz mi awantury.Tobie ta zazdrość zaślepiła oczy! Śpisz dzisiaj na kanapie!
-Ja śpię? Sama sobie śpij! Mam dość!
-Dobrze to pójde spać do hotelu.Żegnam pana. - wzięłam swój płaszcz i wyszłam trzaskając drzwiami.

°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
Witajcie Przybywam z nowiuteńkim rozdzialikiem. Jak wrażenia? Taki sobie nie?
 

 
Francesca

Buenos Aires.Nareszcie pomyślałam,gdy tylko wyszłam z samolotu.Przez cały lot myślałam czy zrobiłam dobrze zostawiając Leona samego.To miały być nasze dwa tygodnie.Teraz zacznie się praca i nie będziemy mieć dla siebie za dużo czasu.
No cóż jestem Francesca Verdas.Kobieta o trudnym charakterze.Mam nadzieję , że Leoś sobie poradzi.
Wzięłam taksówkę i pojechałam do naszego mieszkania.Była dwudziesta trzecia. Nie chciało mi się rozpakowywać dlatego odłożyłam walizki i od razu położyłam się w sypialni.

Następny dzień

Do pracy miałam na dziesiątą. W nocy dostałam chyba z 5 smsów od Leona. Typu - Jak podróż? Myślę o Tobie. Brakuje mi Ciebie. Tęsknie i Już niedługo się zobaczymy.
Odpisałam mu , żeby nie pisałam bo jestem zmęczona i chcę spać.
Zrobiłam wszystkie poranne czynności i zaczęłam pakować torbę na zajęcia. Gdy już to zrobiłam zeszłam z nią na dół. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam przy stole w kuchni.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.Kogo tu niesie po dziewiątej rano pomyslałam i poszłam otworzyć.Moim oczom ukazała się Ludmila.
-Lu - powiedziałam. -Co ty tu robisz?
-Musimy pogadac. - weszła do środka.
-Skąd wiedziałaś , że wróciłam?
-Leon.Ale nie ważne. - usiadła i napiła się mojej kawy , którą zostawiłam na stole. -Przespałam się z Diego.
-Że co? - krzyknęłam zdziwiona. -Kiedy? Jak? Gdzie?
-Wczoraj na imprezie w toalecie.Byłam nieźle nachlana.Ja pierdziele.Fran kumasz , że przespałam się z twoim dawnym facetem?
-Własnie nie kumam.Opowiadaj.Najwyżej spóźnię się do pracy. - usiadłam obok niej.
-No to wczoraj o dwudziestej była impreza w jednym klubie.Poszłam na nią z Lolą. Świetnie się bawilismy dopóki nie pojawił się Diego. Nachlaliśmy się , zaczeliśmy tańczyć i tak wyszło , że wylądowałam z nim w toalecie. Dzisiaj o szóstej rano budze się naga z nim.Pozbierałam swoje rzeczy, ubrałam się i wyszłam.Poszłam do domu , żeby do ciebie zadzwonić,ale nie odbierałaś więc zadzwoniłam do Leona , który powiedział , że wróciłas do Buenos Aires bo pokłóciliście się.Idę sie powiesić.
-Dlaczego? Przecież od dawna nie jesteś z Federico. Zostawił cię nie pamiętasz już?
-Pamietam,ale nie chcę o tym gadać.Nie lubię Diego i ty dobrze o tym wiesz Fran.
-Wiem,ale nie chciałabyś zacząć nowego związku? Diego wydaje mi się świetnym facetem.Byłam z nim 2 lata i było mi z nim dobrze.No,ale Leon był miłością mojego życia. Dobra musze lecieć do pracy.Pamiętaj Diego to fajny facet.Musisz z nim porozmawiać.
-No dobrze spróbuję,ale i tak go nie trawię! - uśmiechnęła się.

Leon

Jeszcze tylko jeden dzień.Jeden cholery dzień i zobaczę moją żonę.Nie mogę pojąć jej zachowania aż do teraz.To miały być niezapomniane dwa tygodnie w naszym życiu , a wyszło inaczej. Trzeba przyznać , że Francesca ma trudny charakter. I to bardzo trudny.
Otworzyłem kolejna puszkę piwa i zacząłem pić. No a co innego mam robić? Tylko się napić.

Francesca

Weszłam do Studio.Do mojego Studio. Jeszcze kilka lat temu sama się tu uczyłam,a teraz to ja będę tu uczyć. Jaram się na maksa. Od razu skierowałam się do pokoju nauczycielskiego.Był tam Pablo i jakiś młody chłopak.Podejrzewam , że w moim wieku.
-Dzień Dobry. - przywitałam sie.
-O Witaj Francesco! - krzyknął Pablo. - To Taylor nasz nauczyciel od tańca. - przedstawił go.
-Hej jestem Fran. - podałam mu dłoń.
-Taylor.
-No dobrze.Tu masz grafik.Dopasuj się i możesz zaczynać zajęcia.
-Okej. - odpowiedziałam, a on wyszedł.
Zostałam sam na sam z Taylorem.Postanowiłam bliżej go poznać skoro mamy razem pracować. Nie powiem był bardzo przystojny.I to bardzo,bardzo.
-To od kiedy tu pracujesz? - zapytałam.
-Od kilku miesięcy.
-To fajniee...dobra grafik jest okej.Zajęcia mamy za kilka minut. Dawno tego nie robiłam.Mam nadzieje , że mi pomożesz. Kilka lat temu jak tu chodziłam był taki nieznośny nauczyciel.Normalnie wydzierał się bez powodu.
-Gregorio? - zapytał.
-Tak.Nie mów , że ty też chodziłeś do Studio.
-Przez rok.Później musiałem się przeprowadzić.Długa historia.
-Rozumiem.Dobra to idziemy?
-Idziemy.

°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
Tak , tak dobrze widzicie.
Nowa postać.Taylor Lautner.Ten przystojniak xD
Czy namiesza w życiu Leoncesci?
Oj,namiesza xD
W 39 lub 40 rozdziale kolejna nowa postac.Dziewczyna , która równiez namiesza w ich życiu
  • awatar ♪ Tienes el Talento ~ Masz Talent ♪: mrał Taylor ♥ mój mężulek. ;)
  • awatar Gość: Cos mi sie zdaje ze Leon nie zdradzi Fran z Violetta..... przeciez mogl kiedys . Dawno, dawno temu miec jeszcze innaswoja milosc.. ale nwm Nie rozwalaj Leonesci kobieto ! Bo przyjde do ciebie z patelnia.. lepiej chowaj sie juz pod lozko Lui Diego ?!? Nie.....Nie pasuja do sieboe moim zdaniem.... Ale jak to Federico ja zostawil ?! Co za cham.... zaprasam cie do mnie..... sorry, zesie rozpisuje.. ale taka jestem ... rozdzial jak zawsze genialny..
  • awatar Gość: Uwaga na stronie www.lodovicaworldtour.com jest głosowanie przegrywamy z Włochami! Napisz na blogu!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 


Witajcie! No więc konkurs zakończył się 16 maja więc czas poznać wyniki.Tylko powiem jedno.Pracę oddały mi tylko 2 osoby! Jestem na prawdę zawiedziona.No cóż.Zgłosiło się 4. Trzeba być na serio nieodpowiedzialnym.Jak się zgłaszacie to trzeba wywiązać się z umowy. Prawda?

A więc zwycięzcą jest.........

Tytuł:,,Ten jedyny''
Para: Leóncesca
Autorka: Ana Comello.
Blog: http://opka02.pinger.pl/

One Shot:

*Francesca*

-Cauviglia!Do tablicy!Proszę rozwiązać to zadanie.- powiedziała nauczycielka i zaczęła pisać na tablicy jakieś zadanie.Podeszłam i je rozwiązałam.Dla mnie banalne.Chemia to moja mocna strona,ale pani Mayne chciałaby żeby było inaczej.Uwzięła się na mnie!Po 2 godzinnym męczącym wykładzie wyszłam z auli.Podeszłam do okna i patrzyłam na ludzi wychodzących z uczelni.Moją uwagę przykuł pewien brunet.Chodził tam i z powrotem,jakby na kogoś czekał.Jednak po 5 minutach okazało się,że czeka....na mnie.Wszedł do szkoły i podszedł do mnie.
-Francesca,tak? - zaczepił mnie
-Tak. - odparłam
-Jestem Leon i mam pytanie.Bo wiesz,jestem słaby z chemii... - powiedział
-A co ja mam z tym wspólnego? - zapytałam
-No ty podobno jesteś dobra i czy możesz mi pomóc? - powiedział prosto z mostu
-Aha,no spoko.Kiedy?
-A możemy dzisiaj? - pytał dalej
-Okej a gdzie?
-U mnie. - zapisał na karteczce adres i podał mi ją.
-Będę o 16. - oznajmiłam i wyszłam z uczelni.
Za 15 minut zaszłam do domu.
Była godzina 15.Wydawało mi się to trochę dziwne,że nieznajomy chłopak ni z tąd i z owąd prosi o pomoc w nauce,no ale przecież jak mu pomogę to mi korona z głowy nie spadnie,prawda?Przygotowałam obiad,zjadłam go,ogarnęłam dom i o umówionej godzinie czekałam pod drzwiami mieszkania Leona.Otworzył drzwi.
-Cześć,wejdź. - przywitał się
-Hej. - weszłam Mieszkanie było gigantyczne. - To co?W czym mam Ci pomóc?
-W rozpuszczalności. - odpowiedział
»2 godz. później«
Siedziałam nad nim z 2 godziny,dużo już załapał.

*León*

Strasznie się umęczyłem,ale w końcu weszło mi to do głowy.Gdy skończyliśmy naukę powiedziałem:
-Może na rozluźnienie jakiś film?
-Jaki? - zapytała
-Horror? - uśmiechnąłem się łobuzersko
-Hymm...no nie wiem...
-Proszę...- błagałem
-No dobrze. - zgodziła się.
Szczerze Fran bardzo mi się spodobała.Jest miła,ładna,mądra..Dlatego wybrałem najstraszniejszy horror żeby dziewczyna się do mnie przytulała.

*Francesca*

Nie podobał mi się pomysł z horrorem,ale uczył się 2 godziny, też mu się coś od życia należy.Chłopak przyniósł popcorn i zapytał:
-Cola,sok,drink czy wino?
-A wiesz co,że nawet drink.Tylko nie za mocny. - sama nie wierzę że to powiedziałam
Brunet przyszedł z dwoma drinkami.Jeden mi dał,a drugi wziął sobie.Film zaczął się normalnie,tak jak każdy zwykły film.Potem jak lała się krew i w ogóle,to masakra.Miałam wrażenie,że gostek z nożem wyskoczy z telewizora i przekłuje mnie na wylot.Starałam się powstrzymać,ale w pewnym momencie tak się bałam,że przybliżyłam się do Leona,a przy kolejnej scenie wtuliłam się w niego.Może to dziwnie zabrzmi,ale w jego ramionach czułam się bezpiecznie.Odnosiłam wrażenie,że jemu się to podobało,ponieważ objął mnie mocniej.Gdy była w filmie scena miłosna oboje obróciliśmy głowy w tym samym czasie.Dziwne, nie?Zatonęłam w jego zielonych oczach.Chłopak pocałował mnie delikatnie i szybko się odsunął.
Najwidoczniej nie panował nad sobą,ale chyba rozumieliśmy się bez słów.Wzrokiem nakazałam mu dalej całować.Wykonał moje "polecenie".
Tylko że tym razem był namiętny i to bardzo.Oddałam pocałunek,a chłopak nadal całując wziął mnie na ręce i wstał.Oplotłam nogi wokół jego pasa,a ten wyniósł mnie do sypialni.Była naprawdę gigantyczna.Położył mnie na wielkim łóżku i całował po szyi.Każdy pocałunek był czuły i delikatny.Szybkim ruchem ściągnął mi bluzkę i kontynuował całowanie,tym razem na dekolcie.Było to takie rozkoszne,że przechodziły mnie miłe dreszcze.Jednak moim zdaniem brunet zaszedł za daleko,więc postanowiłam przejąć inicjatywę i popchnęłam go na plecy,tak że byłam nad nim.Ściągnęłam z niego koszulkę i wyrzuciłam ją w kąt.Prawie niewyczuwalnie muskałam jego tors.Zdjęłam mu spodnie,ale on nie dał mi się długo nacieszyć,przewrócił mnie na plecy i szybko ściągał ze mnie kolejne części garderoby.Będąc na górze udało mi się obnażyć chłopaka do końca.
Byliśmy nadzy,zapewne wiecie jak to się skończyło...
»Następny dzień«
Obudziłam się obok Leona.Nie wiem,dlaczego po pierwszym spotkaniu poszłam z nim do łóżka.Ale coś mnie do niego ciągnie.Czuję,że to ten jedyny.

»10 lat później«

-Ellie!Martin! - zawołałam moje dzieci
-Tak mamo? - odpowiedziała 10-latka
-Możecie przyjść? - powiedziałam zirytowana.Dziewczynka wraz ze swoim 4- letnim bratem przyszli do salonu.
-Tak? - zapytała Ellie
-Wyjeżdżamy na tydzień do Madrytu. - oznajmiłam - Zostanę chrzestną córki Lu i musimy jechać na chrzest,a przy okazji na małe wakacje. - dodałam
-Ale super! - dzieci rzuciły mi się na szyję
-Pakujcie się!No już! - wygoniłam dzieci,poszły - Widzisz?Mała rzecz a cieszy - zwróciłam się do Leona.
-Hmm...a taka? - pocałował mnie namiętnie
-Mmm...jeszcze bardziej.Ale Leoś: przy dzieciach się hamuj kochany. - powiedziałam,a mąż pocałował mnie jeszcze namiętniej niż przedtem.

°°°°°°°°°°°°°
THE END

°°°°°°°°°°°°°

Gratuluję kochana!
Oczywiście co by była ze mnie za osoba gdybym nie pogratulowała jeszcze Iwonie z bloga http://podemospintar.pinger.pl/ !
Dostajesz ode mnie kilka komów i swój One Shot możesz udostępnić u siebie na blogu , żeby wszyscy zobaczyli , że masz wielki talent!

***
Dobra , a jeśli chodzi o mnie to też zaczełam pisac Shota o Leoncesce i Fedemili! Jak skończę to może tu dodam
Kolejny rozdział jeszcze dziś lub jutro
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
^^Leon^^

Była już 23.Tak szczerze nie chciało mi się wracać no ,ale musiałem.Miałem nadzieje , że Francesca już śpi.Wszedłem po cichu do domu.Poszedłem zerknąć do sypialni.Gdy otworzyłem drzwi Fran leżała na łóżku.Kurde,ale wpadłem.
-Gdzie byłeś? - zapytała.
-A co cię to obchodzi. - rzuciłem i miałem zamykać drzwi ,ale Fran wstała i podeszła do mnie.
-Piłeś?
-Po co to przesłuchanie?
-Jeśli nie chciałeś mieć przesłuchań trzeba było się ze mną nie żenić! - krzyknęłam.
-Nie będę z tobą rozmawiać! - krzyknąłem i poszedłem do salonu.Fran poszła za mną.
-Jutro wyjeżdżamy. - rzuciła i odeszła.
Nie powiem zaskoczyła mnie,ale może powiedziała tak tylko, żebym czuł się winny tej całej kłótni.

Następny dzień

^^Francesca^^

Gdy tylko się obudziłam zaczęłam się pakować. Wczoraj kupiłam bilety.Poszłam do salonu , żeby obudzić Leona.Szturchnęłam go.
-Co chcesz? - zapytał ziewając.
-Za dwie godziny mamy samolot.Chodź się spakować!
-Ja nigdzie nie jadę.Zostało nam jeszcze 2 dni.
-Chcesz to sobie zostań,ale ja nie mam zamiaru.
-Fran dlaczego chcesz wracać do domu? - zapytał wstając z kanapy.
-Ty się jeszcze pytasz dlaczego?
-Chodzi ci o tą kłótnie? Nie bądź śmieszna.
-Śmieszne było to,że wyszłam za faceta , który nie rozumiem , że czuje , że coś ze mną nie tak! - powoli zaczęły lecieć mi łzy.
-No już spokojnie. - przytulił mnie. - Kocham Cię pamiętaj o tym. - pogłaskał moją głowę po czym ją pocałował.
Oderwałam się od niego.
-Ja tak nie mogę. - powiedziałam i miałam iść ,ale Leon złapał mnie za nadgarstek.
-Czego nie możesz?
-Kłócić się z tobą. Najlepiej będzie jak sama wrócę do Buenos Aires.Ty tu zostań jeszcze te dwa dni. Zróbmy sobie przerwę.
-Chyba żartujesz.Co ja mam tu sam robić? - spytał zaskoczony moją decyzją.
-Nie wiem.To tylko dwa dni.Ja przez ten czas zacznę pracę i pójdę do ginekologa.Zgoda?
-Jeśli musisz...to okej. - powiedział smutny.
-Okej to idę dokończyć pakowanie. - rzuciłam i poszłam do sypialni.

Półtorej godziny później.

Pożegnałam się z Leonem.W sumie nasze pożegnanie wyglądało na zwykłym pa.Musimy sobie zrobić przerwę.Potrzebuje jej.Gdybym została tu z nim te dwa dni prawdopodobnie bym go zadźgała.I to dosłownie.Już i tak zdenerwował mnie tym, że nazwał mnie histeryczką.

^^Leon^^

Decyzja Fran mnie bardzo zaskoczyła.No ja wiem , że nawaliłem,ale ona przesadza. No i co ja będę robił przez dwa dni sam?
Postanowiłem ,że pójdę spać.Mam kaca po wczorajszym.W końcu litr wódki wypiłem.

__________________________________________________
Hey hey hello
Dzisiaj kolejny rozdzialki.Dodaje go za jutro,ponieważ wiecie jutro szkoła i takie tam.Mam nadzieję , że się podoba.
 

 
Tydzień później

^^Francesca^^

Do końca naszej podróży poślubnej zostało 3 dni.Przez ten tydzień działo się wiele.Codziennie chodziliśmy na imprezy, na plaże, miasto.Odwiedziliśmy też wiele miejsc i zabytków.Prawie codziennie kochaliśmy się.Ale jedno mnie dziwi.Jeszcze nie zaszłam w ciążę.Nie zabezpieczaliśmy się.Podejrzewam ,że któreś z nas może mieć jakieś problemy. Jestem zdecydowana na dziecko.Mam 21 lat.Może i jestem młoda,ale pragnę dziecka.Jeśli się okażę , że nie mogę mieć dzieci to chyba pójdę się powiesić.
-Leon. - usiadłam obok niego. - Musimy porozmawiać. - spoważniałam.
-O co chodzi skarbie?
-To nie jest dziwne , że nie jestem w ciąży?
-Niby dlaczego ma być to dziwne?
-No sam pomyśl. Od dnia naszego ślubu nie zabezpieczamy się.
-Cierpliwości.Co ty tak się śpieszy z tą ciążą? -zaśmiał się,ale mi wcale nie było do śmiechu.
-Musimy zrobić badania.
-Kochanie ja przyjechałem tu,aby spędzić z tobą czas i się zabawić.Nie histeryzuj.Jesteś zdrowa. Na pewno.
Nie histeryzuj? Teraz przegiął. I tak zrobię te badania.
-Wiesz co? Sam chciałeś mieć dzieci.A teraz ci na tym nie zależy? - krzyknęłam.
-Nie chodzi o to, że mi nie zależy.Chcę mieć z tobą dzieci.No ,ale sama popatrz.Mamy po 21 lat.Ty dopiero zaczniesz prace w Studio. Na razie się nie śpieszmy.Przemyślałem to i wydaje mi się , że będzie to dobra decyzja.
-Dobra Leon skończ! I tak zrobię te badania.Nie obchodzi mnie co ty chcesz! Jeśli nie chciałeś mieć dzieci to czego się nie zabezpieczaliśmy?
-Bo nie chciałaś! Wiesz co? Mi to już wszystko obojętnie.Rób co chcesz! Jesteś nieznośna.Najpierw zrobiłaś mi wyrzuty bo "niby" zdradzę cię z Violettą! A teraz to! Weź się opanuj! - wykrzyczał mi prosto w twarz i wyszedł trzaskając drzwiami.
Nie no co za cham! Siedziałam na kanapie i nadal nie dowierzałam , że mój Leon - ten delikatny i czuły facet jest w stanie powiedzieć , że jestem nieznośna.Sama mam już dość! Niech ta podróż jak najszybciej się skończy!
Podniosłam się z kanapy i postanowiłam , że umówię się na wizytę u ginekologa.Znam takiego jednego w Buenos Aires.Chodziłam do niego po tabletki antykoncepcyjne i po inne sprawy.
Gdy skończyłam rozmowę odłożyłam telefon.Mam wizytę za 4 dni.Będzie musiał zrobić mi badania.Leon mnie nie obchodzi.Ja nie jestem histeryczką! Po prostu martwię się! Czy to źle , że chcę sprawdzić czy jest ze mną wszystko w porządku?

^^Leon^^

Francesca przegina.Jesteśmy młodzi.Nie wierze w to , że któreś z nas ma jakieś problemy.Gdybyśmy starali się o dzieci od roku i by nam nie wyszło to wiadomo , że bym się martwił.Ale ona sądzi ,że po dwóch tygodniach już zajdzie w ciążę.
Ona myśli , że dziecko to zabawka.Nie rozumie , że będzie musiała się nim opiekować , będzie musiała zrezygnować z pracy i siedzieć z dzieckiem w domu.Będziemy mieli dla siebie mniej czasu. Wiem chciałem dziecka,ale jak teraz na to patrze to nie śpieszy mi się zostać ojcem.
Chodziłem po mieście bez celu.W takiej sytuacji to tylko się napić.Poszedłem do sklepu z alkoholem i kupiłem sobie butelkę wódki.
Znalazłem ciche miejsce nad wodą.Usiadłem na trawie i zacząłem pić.

^^Francesca^^

Siedziałam sama.Postanowiłam , że zadzwonię do Ludmiły. Szkoda, że nie ma jej teraz przy mnie.Na pewno przyznałaby mi rację.
-Halo? - odezwał się delikatny głos w słuchawce.
-Hej Lu tu Fran.
-Cześć kochana.Jak tam mija ci podróż poślubna? Zgaduję , że cały czas siedzicie w łóżku. - zaśmiała się.
-No to źle zgadujesz. - odpowiedziałam.
-Co się dzieje?
Opowiedziałam jej całą historię.
-Fran wiesz , że jestem twoją przyjaciółką i kocham cię ,ale zgodzę się z Leonem.
Myślałam ,że zaraz mnie coś trafi.
-Za bardzo histeryzujesz. - dodała.
-Jak możesz trzymać jego stronę? - zdziwiłam się.
-Trzymam jego stronę bo ma rację!
-Wiesz co? Zadzwonię do Loli.Pewnie ona mnie zrozumie! - odpowiedziałam i rozłączyłam się.
Czuję ,że dzisiaj normalnie ze wszystkimi się pokłócę.
-Fran?
-Hej Lola.
-Co tam słychać? Kiedy wracacie? - zapytała blondynka.
-Za 3 dni.
Ciekawe jak wytrzymam pomyślałam.
-To świetnie! Potrzebuje Leona w firmie! Sama już nie daję rady. - wyznała.
-Możesz sobie go zabrać!
-Coś się stało?
Ponownie opowiedziałam swoją historię.
-No nie wiem co o tym myśleć.I ty masz trochę racji i Leon.
-Nie to ja mam rację! - krzyknęłam i rozłączyłam się.
Rzuciłam telefonem o ścianę i opadłam na podłogę.
Czyli co Leon ma rację?

Godzina 22.21

Leże w łóżku i nadal myślę o tym wszystkim.Mojego kochanego mężusia jeszcze nie ma.Pewnie siedzi w barze.Bo co on innego może? Boże święty dlaczego jestem jedynaczką? Może wtedy ktoś trzymałby moją stronę.

__________________________________________________

Rozdział dedykuje osobom , które poszły spać po 1 w nocy Dlaczego? Dlatego , że ten rozdział powstał właśnie po 1.
A mam takie pytanko.Kto ma rację? Leon czy Fran?
Piszcie w komach!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
^^Francesca^^

Obudziło mnie słońce przedostające się przez pomarańczowe rolety okien.Wczoraj rozmyślałam o tym wszystkim.Dlaczego jestem tak łatwo wierna? No,ale wiedziała , że mam męża. Skąd ja się pytam.Leon obraził się na dobre.Myślałam , że wróci do sypialni no ,ale myliłam się. Ja mu ufam.Tylko chciałam mieć pewność.
Wstałam z łóżka i poszłam do salonu.Leon spał.Wyglądał tak słodko.Zresztą on zawsze tak wygląda.Musnęła go delikatnie w usta.Otworzył oczy.Popatrzył się na mnie , a ja się uśmiechnęłam.
-Kocham Cię.Przepraszam. - powiedziałam cicho.
-Ja też Cię kocham Fran,ale zaufaj mi. - podniósł się i usiadł.Usiadłam obok niego.
-Ufam ci no ,ale ... zresztą nie ważne.Po co o tym rozmawiać? Zapomnijmy. - uśmiechnęłam się.
-Dobrze. - zbliżył się do mnie. - A teraz musimy nadrobić wczorajszy wieczór. - pocałował mnie i odsunął się,aby usłyszeć moją odpowiedź.
-Nie wiem czy zasługujesz. - droczyłam się z nim po czym pocałowałam go.Ale jak zawsze nigdy nie kończy się to na jednym pocałunku. Skończyło się na bardzo namiętnym seksie,który trwał dobre 2 godziny.
Później ubraliśmy się i poszliśmy na plażę.
-Ej olśniło mnie. - krzyknął Leon po chwili.
-Na co znowu wpadłes? - zaśmiałam się.
On nie odpowiedział tylko wszedł na jakąś górkę i zaczął śpiewać? Nie no tego się nie spodziewałam.I to jeszcze co zaczął śpiewać.Piosenkę z lat 80.To było dziwne.Ale po chwili dałam się w to wciągnąć i zaczęłam spiewać z nim. Dawno tego nie robiłam. Było bosko.
Po zaśpiewaniu spędziliśmy na plaży jeszcze dobrą godzinę.Później wróciliśmy do domu.Zrobiłam nam coś do jedzenia i usiedliśmy przy stole.
-Nie no Leon przeszedłeś dzisiaj samego siebie. - zaśmiałam się.
-Widzisz jakiego masz fajnego męża. - zrobił to samo.
-No widze , widzę.Już boję się co jeszcze wymyślisz.
-Ja też się boje. - uśmiechnął się.
-To idziemy dzisiaj na jakąś impreze? - zapytałam.
-Wiadomo. - odpowiedział krótko.
Po zjedzeniu Leon położył się na kanapę a ja koło niego. Głowę miałam na jego torsie.Zaczęliśmy rozmawiać o naszym dalszym życiu.Stwierdził , żę chcę mieć trójkę dzieci co bardzo mnie zdziwiło.Ja tam myślałam o jednym góra dwóch dzieciach,ale on uparł się , że chcę trójkę.No i co poradzić? Później opowiadał mi jak było w New Yorku i jak popadł w krótką depresje.To w sumie tak jak ja. Mówił , że nie podobało mu się to życie i chciał wrócić już po roku,ale kontrakt podpisał na trzy lata i musiał się go trzymać. A ja opowiadałam mu jak to się stało , że byłam z Diego. No i tak rozmawialiśmy jeszcze dobre 3 godziny.Była już 21.Zaczęliśmy się zbierać.Poszłam się umyć, później ubrałam się i zrobiłam mocny makijaż.Założyłam kilka dodatków takich jak kolczyki i naszyjnik. Gdy byliśmy już gotowy wyszliśmy z domu.Nie powiem spacer o 22 z Leonem pod ramie był świetny. Po 30 minutach doszliśmy do klubu.
Było tłoczno.Zamówiliśmy dwa drinki.Dla mnie whisky z lodem i coco - colą , a dla Leona malibu z sokiem porzeczkowym.
Po wypiciu przeszliśmy na parkiet.Jakiś facet zaczął się na mnie gapić.Dobrze , że Leon tego nie zauważył. Lampił się i lampił jakby kobiety nigdy na oczy nie widział. Postanowiłam to zignorować i zajęłam się tańczeniem.

__________________________________________________
HA HA! Napisałam ^^ Dzięki Bogu.Nie powiem teraz poszło mi gładko.
A co do konkursu na OS jestem zawiedziona , że tak mało osób się zgłosiło.Komentarzy 11 a osób chyba z 3. Przecież pisałam ,że nie musi być to bardzo długie.Może być troszkę dłuższe od tego mojego rozdziału.
Dobra a ja teraz lecę bo czytam Dary Anioła:Miasto Kości.
Do następnego wpisu miśki!
 

 
Witam xD Na początek chciałabym was powiadomić iż zaczęłam rozdział 35 już dobre kilka dni temu,ale nie mogę go skończyć.Jak to u mnie. Ale nie martwicie się poradzę sobie.
Teraz najważniejsza część notatki.A więc tak sobie pomyślałam , że zrobiłabym jakiś konkurs.Może są osobę które nie piszą i chcieli by spróbować.Otóż konkurs polega na tym aby napisać One Shota.Czyli jakąś jedną historię.Nie musi być długa ważne , żeby była ładnie i zrozumiale napisana.Może ktoś oglądał jakiś film i ma pomysł? A więc warto spróbować na prawdę!
Możecie napisać o przyjaźni, miłości.
Pary sami wybieracie.Czy to będzie Leonetta czy też Semi.Nie ważne.To wasz wybór.Nie myślcie sobie , że jak nie lubie Leonetty to nie wygracie.Będę patrzyła się jak to jest napisane , a nie na bohaterów.Gatunek też jest dozwolony. Może być to dramat,romans,fantastyka czy też komedia.
No więc wszystko dozwolone nawet przekleństwa i sceny +18 ;D
Mam nadzieje , że dużo osób się zgłosi.
Prace przesyłacie mi na skrzynkę ewentualnie na gg - 49789757 do 16 maja.Możecie dołączyć też jakieś zdjęcia lub gify.
Prace zwycięską opublikuję tu na blogu i skomentuję wam bloga.
Chyba o niczym nie zapomniałam
Dobra więc pisać pod komem kto się zgłasza.
  • awatar Gość: Zgłaszam się :D
  • awatar Zadbaj o swój blog ♫: jejku...ciekawy konkurs nawet w moim stylu bo uwielbiam pisać opowiadania ale raczej się nie wyrobie. Jeszcze to przemyśle ile gdzieś ma zająć?
  • awatar Gość: zgłosiłabym się, ale wiesz trzy blogi ... mało czasu ... zapraszam Cię docm mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
^^Francesca^^

Siedziałam na tym tarasie juz około 10 minut , a mój kochany mąż jeszcze nie przychodził.No ileż można robić to śniadanie ? Wreszcie po kilkunastu minutach czekania przyszedł z pełna tacą owoców tropikalnych i nie tylko.
-Wow , postarałeś się - zaśmiałam się.
-Ananasek dla mojej żonki ? - zapytał uśmiechnięty.
-Z wielką chęcią - odpowiedziałam,a on zaczął mnie nim karmić.
Nawet mi się to podobało. Ja dawałam mu on mi. I tak karmilismy się nawzajem.
Po śniadaniu poszliśmy się przebrać. Nie dałam mojemu mężowi satysfakcji patrzenia jak się przebieram dlatego też poszłam do łazienki , a on tylko mrukną coś tam pod nosem.
Gdy wróciłam do sypialni Leon był już gotowy.Złączyliśmy nasze dłonie i wyszliśmy na plażę.
Bawiliśmy się tak jak za dawnych lat.Chlapanie,berek,całowanie itp.
Po godzinnej zabawie na plaży , wróciliśmy do domku i przebraliśmy się z mokrych ciuchów.
-Kocham Cię wiesz? - Leon objął mnie w tali.
-No wiem. - uśmiechnęłam się. - To co ? idziemy na to miasto ?
-Jasne. - odpowiedział i wyszlismy z domu w stronę miasta.
Było cudownie.Tyle zabytków , sklepów.Oczywiście Leon kupił mi to co chciałam.Taki mąż to skarb.
Nagle zatrzymaliśmy się przy takie budce z biżuterią.Od razu kilka rzeczy wpadło mi w oko.
-Skarbie to ty sobie tu pooglądaj , a ja idę zobaczyc tam.Zaraz przyjdę. - pocałował mnie.
-Okej. -odpowiedziałam.
-Wierzy pani w miłość do końca życia? - zaczepiła mnie jakaś stara baba.
-Tak - odpowiedziałam bez wahania. - A co? - dodałam.
-Daj rękę skarbie. - rzekła, a ja tak jak kazała dałam jej rękę.
Że niby jakaś wróżka która będzie mi zaraz opowiadac jakieś bzdury? Tego się nie spodziewałam.
Kobieta zaczęła jeździć swoim palcem po mojej dłoni.Po chwili rzekła.
-Twój mąż zdradzi cię ze swoją dawną miłością.
Nie powiem zatkało mnie,że wie , że mam męża.Ale Leon i Violetta? Wątpie.Zresztą by mnie nie zdradził.
-Jakoś w to nie wierzę. - odpowiedziałam i miałam odejść ,ale ta kobieta złapała mnie za nadgarstek i powiedziała.
-Jeszcze wspomnisz moje słowa.
Mam się bać? Odeszłam patrząc zabójczym wzrokiem na kobiete i poszłam do Leona. Oglądał obrączki? Fakt nie mamy obrączek,ale nie spodziewałam się , że mój Leoś sam pójdzie wybierać pierścionki.
-Co robisz? - zapytałam.
-Daj rękę - usłyszałam po raz kolejny dzisiaj.
Podałam mu dłoń.Delikatnie założył mi pierścionek na czwarty palec u lewej ręki. I rzekł.
-Wyjdziesz za mnie po raz kolejny ? -zaśmialiśmy się.
-Oczywiście. - pocałowałam go.
Pochodziliśmy jeszcze chwilę po mieście.Porobiliśmy zdjęcia,kupiliśmy pamiątki i wróciliśmy do naszego domku.
-Za godzine idziemy na impreze. - powiedział Leon.
-Okej - odpowiedziałam.
Miałam mieszane uczucia.Wierzyć jakieś babce? Nie Fran.On cię nie zdradzi.Zresztą ja już tego dopilnuje.
-Leon..- zaczęłam.
-Tak?
-Możemy nie iść na tą impreze? - sama nie wierzę , że to powiedziałam.
Że tez musiałam spotkac jakąś głupią babę.
-Ale jak to?
-Źle się czuję - skłamałam. - Pójdziemy jutro. - dodałam i poszłam do sypialni.

^^Leon^^

Trochę zdziwiło mnie zachowanie Fran no ,ale jak faktycznie źle się czuję to nic na to nie poradzę. Poszedłem do sypialni.Fran leżała na łóżku i najwidoczniej rozmyślała.Zrobiłem coś nie tak?
-Ty na pewno źle się czujesz czy po prostu zrobiłem coś nie tak? - położyłem się obok niej.
Ona odwróciła się w moją stronę i rzekła.
-Przed ołtarzem przysięgaliśmy sobie wierność.....
-Zdradziłaś mnie? - przerwałem jej.
-Nie,ale ponoć ty to zrobisz.
-Co? - zapytałem zdziwiony.
-Masz kontakt z Violettą? - zapytała.
-Z Violettą nie mam kontaktu od zerwania czyli 3 lata.O co ci chodzi Fran?
-Spotkałam taką kobietę , która powiedziała , że zdradzisz mnie ze swoją dawną miłością.
-Serio? Fran myslałem , że mi ufasz.
-No bo ufam Leon. Przepraszam.
-Nie wiesz co? Ja dzisiaj ide spac na kanapę.Przemyśl sobie to wszystko. Cześć. - odpowiedziałem wkurzony i wyszedłem z sypialni.

________________________________________________
JUZ 100 DNI Z WAMI! KOCHAM WAS!
Cieszę się , że czytacie mojego bloga i ciesze się , że tak długo wytrzymałam.
A teraz do rzeczy.Przychodzę dzisiaj z dziadostwem.Dacie wiarę , że pisałem ten rozdział tydzień? Po prostu codziennie po kilka zdań, zdarzały się dni , że w ogóle.
Tak mi się nie chciało pisać.Więc kolejny będzie gdzieś też za tydzień....Przepraszam ,ale takie lenistwo mnie ostatnio ogarnęło , że masakra.
A to nawet nie jest warte przeczytania.35 będzie lepszy I PROMISE.
 

 
^^Francesca^^

Byłam w kuchni i robiłam śniadanie. Dzisiaj to ja chcę zrobić przyjemność mojemu mężowi.Wczoraj rozmawialiśmy do 3. Było świetnie. Dużo śmiechu i wspomnień.
-Co tam moja żonka robi ? - zapytał Leon schodząc po schodach.
-Na górę już! - rozkazałam.
-Wiesz , że za 3 godziny mamy samolot ? Może byśmy tak zaczęli się pakować ? - objął mnie w tali i pocałował w policzek.
-Już.Tylko skończe robić te kanapki - odepchnęłam go. -Szlak! - krzyknęłam.
-Co znowu ? - usiadł przy stole.
-Nie ma pomidorów.Poczekaj pójdę do sklepu. - powiedziałam,wzięłam kurtkę , ubrałam tenisówki i wyszłam z mieszkania.
Po drodze spotkałam Pablo.Mojego dawnego nauczyciela w Studio.
-Pablo ? -zapytałam.
-Francesca ? Moja ulubiona uczennica.- przytulił mnie.
-Jak tam Studio ?
-Antonio umarł tydzień temu.Teraz ja jestem właścicielem.
-Współczuje. - odpowiedziałam.
-A co tam u ciebie ?
-Dwa dni temu wyszłam za mąż.
-Gratulacje! Kto jest tym szczęściarzem ? ktoś ze Studio ?
-Tak.Leon. - odpowiedziałam krótko.
-Leon Verdas ?
-Tak.
-No to bardzo się cieszę.Słuchaj brakuje nam nauczyciela od tańca.Może chciałabyś pracować w Studio ? -zaproponował.
-Na prawdę ? Właśnie szukam pracy. Spadł mi pan z nieba. Jasne.Zgadzam się. - ucieszyłam się.
-No to możesz zaczynać od jutra.
-Od jutra ? Nie mogę.Jade na podróż poślubną. Mogę za 2 tygodnie ?
-No dobrze.Słuchaj muszę lecieć.To do zobaczenia!
-Do widzenia Pablo. - pożegnałam się i poszłam do tego sklepu.
Kupiłam kilogram pomidorów i wróciłam do domu.
-Aaaaaaaaaaa - zaczęłam krzyczeć,gdy weszłam do mieszkania.
Leon patrzył się na mnie jak na wariatkę i nic nie mówił.
-Mam prace! - krzyknęłam i mocno przytuliłam mojego męża.
-Prace ? - spytał zdziwiony -Gdzie ? - dodał.
-W Studio.Będę nauczycielką tańca.
-Tylko , żebyś nie była taka jak Gregorio - zaśmiał się.
-Myślałam , że będziesz zły.
-Jak w Studio to nie jestem zły - uśmiechnął się. -Dobra darujmy sobie śniadanie. Choć się pakować. - pogonił mnie.
Zrobiłam tak jak kazał.Poszliśmy na górę , wzieliśmy walizki i zaczęliśmy się pakować. Oczywiście pakowanie skończyło się na rzucaniu w siebie ciuchami.Wygrałam.
-To będą nie zapomniane 2 tygodnie - rzekł Leon podchodząc do mnie baaaardzo blisko.
-Wiem. - uśmiechnęłam się i pocałowałam go.
-Dobra, zaraz mamy odprawe.Wszystko spakowane ? -zapytał patrząc na zegarek.
-Raczej tak.
-Raczej ?
-Tak wszystko spakowane Leoś,a teraz chodź już.
Wzieliśmy walizki, zamkneliśmy szczelnie nasze mieszkanie i taksówką pojechaliśmy na lotnisko.Przede mną nie zapomniana podróż.Już sobie wyobrażam jak będzie to wyglądać. Imprezy,seks, alkohol,plaża,morze czego chcieć więcej ?
Byliśmy już na lotnisku.Przeszliśmy odprawę i weszliśmy do samolotu.
Przed nami kilka godzin lotu.Wzięłam sobie książkę,a znając mojego męża pewnie będzie spał. No trudno jakoś przeżyję , bo ja w samolocie nie potrafię zasnąć. Taka moja natura cóż poradzić.
-Co tam czytasz kochanie ? - zapytał Leon ziewając.
-Coś - rzuciłam.
-Pewnie jakieś romansidła - powiedział.
-A właśnie nie romansidła mój Leonku.
-Dobra już dobrze. - zamknął oczy.
No wiedziałam , że będzie spał.

~Kilka godzin później~

Po kilku godzinach lotu nareszcie wylądowaliśmy. Była godzina 21.Mój Leoś się wyspał , a ja ziewałam co kilka minut.Byłam zmęczona mimo , że to tylko kilka godzin.
Wzięliśmy swoje bagaże i pojechaliśmy do tego domku na plaży co wynajął Leon.
Przed wejściem zakrył mi oczy.
Gdy je odkrył oniemiałam. Wielka kuchnia, salon i to wszystko do naszej dyspozycji.Ale gdy zobaczyłam sypialnie i to wielkie łoże zatkało mnie.
-Zamieszkajmy tu - wydusiłam z siebie ,a Leon się zaśmiał.
-To co będziemy robić ? - odgarnął mi włosy na prawą stronę i zaczął całować po szyi.
-No nie wiem nie wiem - droczyłam się z nim.
Odwróciłam się w jego stronę i powiedziałam.
-Dajmy ponieść się emocjom.
Pocałowałam go. Lecz nie był to jeden pocałunek.W mgnieniu oka znaleźliśmy się już na łóżku co chwilę ściągając z siebie jakąś część garderoby.
-Coś czułam , że tak to się skończy - zaśmiałam się odrywając się od niego.
-Teraz będzie tak codziennie.
-Chyba śnisz.

~Następny dzień~

Obudziłam się w ramionach mojego ukochanego. Wczoraj było nieziemsko. Kiedyś jak jeszcze byłam nastolatką nie wierzyłam w miłość na całe życie, teraz wierzę. Przy nim każdy by uwierzył. Nie potrafię opisać tego jak bardzo jestem szczęśliwa.
Cicho podniosłam się z łóżka i udałam się do łazienki.Umyłam się i poszłam do kuchni,aby coś zjeść.Leon już wstał.Siedział w kuchni i robił śniadanie.
-Cześć kochanie - powiedziałam i pocałowałam go.
-Jak tam po wczorajszym ? Wypoczęta ? - uśmiechnął się.
-No a jak. Czuję , że mogę podbić świat - zaśmiałam się.
-No to się ciesze.Zaplanowałem nam dzisiejszy dzień.Najpierw plaża, później zwiedzanie i zakupy , a wieczorem impreza w klubie.Może być ?
-Oczywiście.
-A teraz zmykaj na taras.
-Co będzie na śniadanie ?
-Zobaczysz. No już wynocha!
-Dobrze panie Verdasie - zaśmiałam się i poszłam na taras.

__________________________________________________
Haha xD Napisałam! Nareszcie! Dzięki moje koleżance z aska - http://ask.fm/olaflover za to , że we mnie uwierzyła,bo już nie dawałam rady tego napisać.To od lenistwa. Kurde kiedy ten głupi pinger się naprawi ? A tak po za tym to sama mam aska - http://ask.fm/mystoryfran
P.S.Na tym blogu http://leoncescaxx.pinger.pl/ będę pisać jak pinger sie naprawi
 

 
^^Francesca^^

Wróciłam do sypialni.Położyłam się na łóżku i czekałam na mojego męża.Jak to pięknie brzmi.Nie potrafię opisać tego jak się czuję.Jestem po prostu najszczęśliwszą kobietą na świecie.
Po chwili do pokoju wszedł Leon z tacą pełną jedzenia.
-Proszę kochanie - powiedział kładąc tacę na łóżku.
-Dzięki.Słuchaj mam takie pytanie.
-No ?
-Jak to teraz będzie ? Ja nie mam pracy , a w ogóle co z twoją karierą ? Nie będziesz już nigdzie wyjeżdżał ? - zapytałam.
-Skończyłem z tym wszystkim. Mój ojciec ma firme.Będę z nim pracował.Nie musisz martwić się o pieniądze. - uśmiechnął się.
-Mój drogi.Jeśli myślisz , że będziesz sobie codziennie do pracy chodził i mnie będziesz zostawiał samą w domu to się grubo mylisz.Też poszukam pracy. Nie mogę siedzieć w domu.Nie zrobisz ze mnie kury domowej. - odpowiedziałam lekko zdenerwowana.
-A czy ja mówię coś o kurze domowej ? Mówię ci nie musisz pracować.
-Ale ja chcę.Od razu gdy wrócimy z podróży poślubnej coś sobie poszukam. - pocałowałam go w czoło.
-Z tobą się nie da rozmawiać. - zdenerwował się.
-Nie będę na twoim utrzymaniu przecież.
-Jesteś moją żoną! - krzyknął.
-Jeśli masz zamiar się kłócić to wyjdź! - pokazałam mu drzwi.
-Nigdzie nie będę wychodził. - powiedział.
-Dobrze to ja wyjdę. - odpowiedziałam i wstałam z łóżka.
-Stój - złapał mnie za nadgarstek. -Przepraszam.
-Ja też przepraszam - znowu usiadłam na łóżko. - Poniosło mnie.
-Kocham Cię. - wyznał.
-Ile razy ja to słyszałam ? Ja ciebie też - pocałowałam go. - To co ? Jemy ? Bo głodna jestem.
-Jasne - odpowiedział i zaczęliśmy jeść.

~~30 minut później~~

Po zjedzeniu śniadania razem z Leonem usiedliśmy przy komputerze i zaczęliśmy wybierać naszą podróż poślubną. Ostatecznie wybraliśmy Wyspy Kanaryjskie. Leon kupił bilety, zarezerwował nam domek na plaży i coś tam jeszcze porobił.W każdym bądź razie ja się na tym nie znam,więc nawet się do tego nie pchałam.
-Ale się cieszę - rzekłam.
-Ja też. Słuchaj lecimy jutro rano więc może zaprosimy Wena i Lole dzisiaj co ?
-Okej.Przygotuje coś do jedzenia i możemy ich zaprosić.A teraz wiesz na co mam ochotę ? - mówiłam uwodzicielsko.
-No nie wiem. -droczył się ze mną.
-Mam ochotę wbić się w twoje usta - uśmiechnęłam się i tak jak powiedziałam tak zrobiłam.
Wbiłam się w jego usta.Leon zamknął laptopa wziął mnie na ręce i położył na kanapę.
-Jesteś taka piękna - mówił całując mnie po szyi.
Ja uśmiechnęłam się pod nosem.
Nagle ktoś zapukał.
-Kto to ? -zapytałam.
-Nie wiem.Mam nadzieję , że nie Diego. - odpowiedział i poszedł otworzyć drzwi.
-Hello! - krzyknęli Lola i Wen.
-Siostra co za niespodzianka! - krzyknął Leon i przytulił się do siostry.
-Właśnie mieliśmy do was dzwonić , żeby was zaprosić - powiedziałam.
-No to już nie musicie dzwonić. - uśmiechnął się Wen.
-Kurde Leon idź do sklepu bo nic nie mamy. - rzekłam do męża.
-Nigdzie nie idź.Przynieśliśmy wino i przekąski. - powiedziała Lola i usiadła razem z Wenem na kanapie. -No to opowiadajcie.Jak tam małżeństwo ? - dodała.
-Pierwszą kłótnie mamy już za sobą. - zaśmiał się Leon i popatrzył się na mnie.

Resztę południa spędziliśmy na popijaniu wina i rozmawianiu o różnych rzeczach.
Wybiła godzina 16 i niestety Lola razem z Wenem musieli już iść.
-No to życzę miłej podróży poślubnej. - uśmiechnęła się Lola pożegnała się i razem z Wenem wyszli.

^^Lola^^

Od razu po wyjściu od Leona mój mąż zawiózł mnie do pracy. Miałam masę roboty w firmę. Ojciec zrobił sobie wolne bo coraz z nim gorzej, Leon będzie pracował dopiero za 2 tygodnie i wszystko zostało jak zwykle na mojej głowie. No trudno takie jest życie.

^^Leon^^

Po wyjściu mojej siostry razem z Fran położyliśmy się na łóżku w sypialni i zaczęliśmy wspominać stare lata.
-Pamiętasz jak zaciągnęłaś mnie na imprezie u Maxiego do łazienki , żeby pokazać mi bieliznę ? - zaśmiałem się.
-Nawet mi o tym nie przypominaj.Zresztą ty nie byłeś lepszy.Cały czas zatruwałeś mi mózg ,abym z tobą zamieszkała. - wtuliła się we mnie.
-No bo cię kochałem.
-A wiesz co ja najbardziej zapamiętałam ? Tatuaż. - odkryła brzuch.
-Po 3 latach ty dalej go masz. - uśmiechnął się.
-Bo cię kocham i zawsze będę. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. - pocałowała mnie.

__________________________________________________
No i mamy kolejny rozdzialik Może jeszcze dzisiaj będzie kolejny. Podoba wam się ?
 

 
*Rozdział 30 - http://mystoryfran.pinger.pl/m/21203574*

^^Francesca^^

..-Ja też cię kocham - odpowiedział i znowu się pocałowaliśmy.
-Obiecaj , że już zawsze będziemy razem. - powiedziałam , a on mocno mnie przytulił.
-Obiecuje - rzekł - A teraz - uklęknął przede mną -Wyjedziesz za mnie ? -zapytał.
Uśmiechnęłam się.
-Co za pytanie? Jasne ,że tak!
Może i nie było pierścionka ,ale po co mi pierścionek jak mam cudownego narzeczonego.
-To co ? Choć do kościoła. - powiedziałam i pociągnęłam go za rękę.
Tak strasznie się cieszę.Czekałam na niego 3 lata.I opłaciło się.Poczekałabym nawet 20 ,bo dla niego warto poczekać.
Weszliśmy do kościoła.Pusto.Nie było gości,ale był ksiądz.Podeszliśmy do niego.
-Udzieli nam ksiądz ślubu ? -udawałam , że nic się nie stało.
Ksiądz poczuł się dziwnie. Nie wiedział co odpowiedzieć,ale po chwili rzekł.
-Jasne.
Razem z Leonem zaśmialiśmy się pod nosem.
-Wiedziałyśmy! - ktoś krzyknął.
Odwróciłam głowę i ujrzałam Lolę razem z Lu.
-Co wy tu robicie ? - zapytałam.
-Fran znam dobrze ciebie i Leona. Przeczuwałam , ze będziecie w kościele. - zaśmiała się Ludmiła.
-Dobra weźcie wreszcie ten ślub i ródź mi siostrzeńców Fran. - rzekła Lola.
Leon zaśmiał się, a ja go szturchnęłam.
-Możemy zaczynać ? - zapytał ksiądz.
-Tak - odpowiedziałam.
No i ksiądz zaczął coś gadać.Ja nie słuchałam tylko wpatrywałam się w swojego ukochanego.W końcu będę szczęśliwa.
-Czy ty Francesco Resto bierzesz.... - przerwałam mu.
-Tak. - odpowiedziałam bez wahania.
Ksiądz się na mnie znowu dziwnie popatrzył.Robię z siebie wariatkę na każdym kroku ,ale cóż poradzić. Jak się na prawdę kogoś kocha to zrobi się dla niego zupełnie wszystko.
-Czy ty Leonie Verdasie bierzesz oto.... - Leon też mu przerwał.
-Tak. Mogę już ją pocałować? - uśmiechnął się do mnie.
Lola i Ludmiła tarzały się ze śmiechu.Normalnie ślub marzeń.
-Tak - odpowiedział ksiądz jak zwykle patrząc się na nas jak na wariatów.
Nie dziwie się.Najpierw uciekam , a później wracam z innym facetem i biorę z nim ślub. Też bym się dziwnie patrzyła na jego miejscu.
Leon popatrzył mi głęboko w oczy i namiętnie pocałował.To było coś pięknego.
Po pocałunku wziął mnie na ręce i wyniósł z kościoła. Ogłaszam , że odtąd jestem panią Verdas.
Lola razem z Lu zaczęła sypać nas płatkami kwiatów.
Mój mąż wsadził mnie do samochodu i razem pojechaliśmy do naszego mieszkania.
Gdy byliśmy na miejscu znowu wziął mnie na ręce i zaniósł do domu.
Nasze stare mieszkanie.To właśnie w nim pierwszy raz przespałam się z Leonem. 2 lata tu nie byłam.
-Nic się nie zmieniło. - powiedziałam rozglądając się dookoła.
-No wiem,ale my i tak nie będziemy tu mieszkać.Kupimy dom. - uśmiechnął się.
-Na razie wystarczy nam to. - pocałowałam go.
-Wiesz , że i tak zrobię swoje prawda ?
-No wiem Leoś wiem. To co ? Jesteśmy już po ślubie to może tak by przejść do sypialni ? - odpinałam mu powoli guziki od koszuli.
-Czytasz w moich myślach. - powiedział , wziął mnie na ręce i zaniósł na górę.
Położył mnie na łóżko i zaczął się do mnie przybliżać.
Powoli zaczęliśmy zdejmować z siebie ubrania,lecz Leon po chwili krzyknął.
-Kurde! Poczekaj pójdę po prezerwatywę.
-Stój! Dzisiaj bez gumki. - uśmiechnęłam się i zaczęłam go całować.
-A no tak zapomniałem , że chcesz mieć dzieci. - zaśmiał się.

^^Leon^^

Obudziłem się koło 10. Cicho wstałem z łóżka i poszedłem zrobić śniadanie mojej ukochanej.
Gdy byłem w kuchni ktoś zapukał.Otworzyłem i moim oczom ukazał się Diego.
~~Będzie się działo~~pomyślałem.
-Jest Fran ? -zapytał.
-Śpi. - odpowiedziałem krótko
-Spałeś z moją dziewczyną ?! -zaczął krzyczeć.
-Przecież z tobą zerwała. I od teraz mój drogi jest panią Verdas.
-Co?!
-To co słyszałeś.Wczoraj wzięliśmy ślub i powiem ci jeszcze jedno.Będę miał z nią dziecko.
-Co tu się dzieje?! - Fran zeszła na dół.
Miała na sobie moją koszule.Sięgała jej do ud. Ten widok był nie zapomniany.
-Ślicznie wyglądasz - próbowałem załagodzić sytuacje.
-Co on tu robi ? - zapytała.
-Teraz on ? Jeszcze przedwczoraj byliśmy szczęśliwi! - krzyczał Dominguez.
-Zamknij się. - zwróciłem mu uwage.
Nie dość , że zniszczył mi śniadanie to jeszcze ma czelność wydzierać sie na cały blok.
-Diego lepiej będzie jak sobie pójdziesz. - powiedziała moja żona i zamknęła drzwi.
-Wszystko okej ? -zapytałem
-Tak , tylko czuję , że on nie odpuści. - westchnęła.
-A właśnie.Musimy pojechać dzisiaj do moich rodziców.Oni w ogóle nie wiedzą , że wzięliśmy ślub.
-To żeś mi poprawił humor. - uśmiechnęłam się sztucznie.
-No dobra to inaczej.Pojedziemy na 2 tygodnie na jakieś wyspy.Co ty na to ?
-Że podróż poślubna ? - ucieszyła się.
-No a jak.Tylko ty ja i widok na morze.
-Kocham Cię - pocałowała mnie.
-Ja ciebie też a teraz zmykaj na górę bo muszę zrobić śniadanko. - uśmiechnąłem się i popchnąłem ją ,aby sobie poszła.
-Dobrze - wystawiła mi język i pobiegła na górę.

__________________________________________________
TADAMMM!Nawet nie wiecie jak tęskniłam za tym opkiem Już mówię , że jutro będzie kolejny rozdział.Jeśli komuś nie wyświetlił się tamten wpisy i nie wie o co chodzi jest on tu - http://mystoryfran.pinger.pl/m/21746791
Szkoda, że pinger znowu się psuje :c
Rozdział taki o bo musze sie jeszcze wczuć i przypomnieć sobie wszystko bo 2 miesiace temu to pisałam xD Brakowało mi tego.Mogłam od razu zaczać to kontynuować a nie wymyślać jakieś inne historie.No wiec rozdział 30 min przed 24 Zycze miłego czytania! Kto tam czegos zapomniał to prosze sobie wrócić do tego.
 

 
~~2 dni później~~

^^Francesca^^

Podniosłam się z łóżka.Przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek.Była 8.Do ślubu jeszcze 7 godzin.Nagle spostrzegłam , że nie ma Diego.Zeszłam na dół.Na stole w kuchni leżała karteczka:

"Widzimy się przed ołtarzem - Kocham Cię"/Diego

Uśmiechnęłam się pod nosem,mimo , że 2 dni mówiłam ,że go nie kocham.

^^Leon^^

Dzisiaj ślub Diego i Fran.Będę na nim i zobaczę jak popełnia najgorszy błąd swojego życia.To już koniec.Musze się z tym pogodzić. Trzeba iść przed siebie.Nie będę rozpaczał.Musze zapomnieć.

^^Francesca^^

Przebrałam się w luźniejszy strój czyli dresy i położyłam się na łóżku z nogami do góry. Rozmyślałam,jak to wszystko będzie wyglądać po ślubie. Czy zapomnę o Leonie ? Nie no o nim się nie da zapomnieć. Na zawsze zostanie w moim sersu i Diego o tym dobrze wie. Może i popełniam błąd swojego życia,ale nie mogę tęsknić i rozpaczać. Musze zrobić ten pierwszy krok.

~~6 godzin później~~

Jest już u mnie Ludmi i Lola.Przygotowują mi makijaż i fryzurę:
-Lola źle! - krzyczałam do blondynki
-Dobrze.Tu zepnę i będzie git - zaśmiała się - Jak ty możesz brać z nim ślub ? A Leon ?
-Przerabiałyśmy już to! - wkurzyłam się
-No dobra.
-Zbierajmy się już! - krzyknęłam i podniosłam się z krzesła. -I jak wyglądam ?
-Ślicznie - odpowiedziały równocześnie
-Boje się - cała się trzęsłam
-To odwołaj ślub - powiedziały równocześnie dziewczyny po czym spojrzały na siebie i zaczęły się śmiać.
-Ha ha.Bardzo śmieszne - wystawiłam im język-Jedźmy już do tego kościoła - powiedziałam i wyszłyśmy z mieszkania.
Cały czas zastanawiałam się gdzie Diego.Gdzie poszedł rano? Gdzie się ubrał?
Nawet się nie obejrzałam ,a już byłyśmy pod kościołem. Była 14:50-10 minut do ślub.
-Diego pewnie już stoi przed ołtarzem-oznajmiła Ludmiła
-Co mnie to ? - odpowiedziałam patrząc się jak Leon wysiada z samochodu.
-Halo - pomachała mi przed oczami Lola
-A tak. - otrząsnęłam się
Brunet podszedł do nas:
-Wszystkiego Najlepszego -powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Dzięki - odpowiedziałam patrząc mu głęboko w oczy.
-Fran,5 minut.Wchodzimy! - krzyknęła Ludmi-pociągnęła mnie za rękę.
Stanęłam przed drzwiami kościoła.Lola je otworzyła i zaczęła grać muzyka.Po prawej szła Lud ,a po lewej Lola. Gdybym miała normalnego ojca pewnie on prowadziłby mnie do ołtarza. Szłam powoli,cała trzęsąc się. Diego stał i uśmiechał się do mnie.Wreszcie stanęliśmy sobie twarzą w twarz:
-Nie denerwuj się - wyszeptał na co ja uśmiechnęłam się.Przyszedł ksiądz i zaczął coś mówić.Popatrzyłam się na ostatnią ławkę gdzie siedział Leon.Wtedy wróciły wspomnienia:
-Chcesz tego ?
-A co z Marco i Violą ?
__
-I co ?
-To jest ta niespodzianka ?
-Tak.Podoba się ?
-Bardzo!
-Zamieszkaj ze mną, ożeń się ze mną i załóżmy rodzinę
-Ty na poważnie ?
-Bardzo na poważnie
Ocknęłam się gdy ksiądz zapytał:
-Czy ty Francesca Resto bierzesz o to Diego Domingueza za męża?
Tak,Nie,Tak,Nie,Tak,Nie - myślałam
-Diego ja......nie mogę.....przepraszam - powiedziałam rzuciłam bukiet i wybiegłam z kościoła. Dobrze zrobiłam!Wszyscy za mną wybiegli lecz ja wzięłam taksówkę i pojechałam do mieszkania po moje rzeczy.
Spakowałam wszystko ,szybko się przebrałam i wybiegłam z mieszkania. Kompletnie nie wiedziałam gdzie się podziać,ale wiedziałam jedno.Muszę wrócić do Leona.Chodziłam po łąkach tak,aby nikt mnie nie znalazł. Usiadłam na ławkę. Nagle koło mnie usiadł nie kto inny jak Leon:
-Jak ty mnie dobrze znasz - uśmiechnęłam się
-Wiedziałem.Wiedziałem , że mnie kochasz. -odwzajemnił uśmiech,a ja go pocałowałam.
-Tego się nie spodziewałem - zaśmiał się
-Chce mieć z tobą dzieci,weźmy ślub dzisiaj. W tej chwili. Kocham Cię! -powiedziałam wstając z ławki
-Ja też cię kocham - odpowiedział i znowu się pocałowaliśmy.

THE END

__________________________________________________

No i jest Happy End
Teraz zacznę pisać 2 sezon tego opka
 

 
^^Francesca^^

Po wyjściu Leona ogarnęłam łóżko , żeby nie wyglądało podejrzanie.Cieszę się , że Leon wrócił ,ale to i tak nic nie zmienia. Kocham go ,ale nie odwołam ślubu.

^^Leon^^

Fajnie zobaczyć swoją wielką miłość po latach.Dlaczego to wszystko się tak potoczyło ? Teraz byłbym z nią i wszystko dobrze by się układało.

^^Francesca^^

Do mieszkania wszedł Diego:
-Cześć kochanie - przywitałam się
-Cześć - odpowiedział i mnie pocałował
-Jak było w pracy ?
-Dobrze.A ty co robiłaś ?
-Ymmm oglądałam film.
-To dobrze.Spotkałem kogoś.
-Kogo ? -spytałam
-Leona.
-Fajnie - odpowiedziałam lekko się uśmiechając
-Nie cieszysz się ?
-Cieszę , cieszę,ale nie chcę o tym rozmawiać.-powiedziałam i poszłam na górę.

~~10 dni później~~

Przez te 10 dni nic ciekawego się nie wydarzyło.Cały czas żyję ślubem.Nie mam czasu ,aby myśleć o Leonie. To już koniec.Wzięłam torebkę w celu znalezienia telefonu.Nie mogłam go znaleźć ,więc wysypałam wszystko na łóżko. Spostrzegłam zdjęcie.Wzięłam je do ręki:
Łzy powoli leciały mi po policzku.Przecież ja go nadal kocham i zawsze będę. Czego to wszystko się tak skończyło? Czego wmawiam sobie , że kocham Diego ? Nie mogę za niego wyjść. Nie mogę. Przecież ja go ani trochę nie kocham.Wstałam z łóżka i poszłam na dół.W salonie siedział Diego.Usiadłam obok niego:
-Diego...-zaczęłam
-Tak ? -zapytał
-Kochasz mnie ?
-Co to za dziwne pytanie ? Wiadomo , że tak.
Nie mogę.No nie mogę powiedzieć mu , że go nie kocham i , że to koniec.To nie w moim stylu.Nie mogę.

^^Lola^^

Pojechałam do mieszkania Leona.Musiałam poważnie z nim porozmawiać. On nie może dopuścić do ślubu Diego i Fran , który ma odbyć się już za 2 dni.Zapukałam do drzwi:
-Lola ? -spytał zdziwiony
-Srola.Mogę wejść ?
-Jasne.Co się stało ? -zapytał zamykając drzwi
-Jak to co ? Twoja największa miłość za 2 dni bierze ślub a ty siedzisz z założonymi rękami! - krzyczałam
-A co mam zrobić ? Powiedzieć jej , żeby zerwała z Diego i była znowu ze mną ?
-Tak! Nie możesz jej stracić, Leon! Chcesz do końca życia być nie szczęśliwy ?
-Nie chcę.
-Więc ?
-Lola nie mogę.Ona go kocha.
-Tak bo już ci uwierzę. Robi to tylko,aby zapomnieć o tobie.
-Wyjdź!
-Słucham ? -zapytałam zdziwiona
-Wyjdź! Nie będę o tym rozmawiał!
-Dobra jak chcesz!-krzyknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami.

__________________________________________________

Przepraszam za moją nieobecność ,ale wiecie szkoła. Postaram się potem dodać ostatni rozdział.
 

 
~~3 lata później~~

^^Francesca^^

Tyle rzeczy działo się przez te 3 lata.Może zacznę od początku:

Przez pierwszy miesiąc po wyjeździe Leona prawie nie wychodziłam z domu. Myślałam,tęskniłam ,ale to mi nie pomagało.On pisał ,wysyłał listy ja oczywiście nie odpisywałam. Pewnego dnia przyszła do mnie Lola i Ludmi.Wyciągnęły mnie do klubu,abym się rozerwała.Nie chciałam iść,ale z nimi nie dało się dyskutować i tak zrobiły swoje.Na imprezie byli prawie wszyscy ze Studio.A no właśnie zapomniałabym wypisałam się ze Studio.Okej na czym skończyłam ? A tak no to byli wszyscy.Był tam też Diego.Pogadaliśmy ,potańczyliśmy .Potem spotykaliśmy się codziennie.I tak się stało , ze zostaliśmy parą. Przeprowadziłam się do niego.Byłam na prawdę szczęśliwa. Teraz jesteśmy już 2 lata ze sobą i za 2 tygodnie jest nasz ślub.Pewnie się tego nie spodziewaliście,ale ja nie mogę cały czas tęsknić. Nadal kocham Leona.Nigdy o nim nie zapomnę. Nadal mam tatuaż i niedawno byłam przy tym drzewie gdzie 3 lata temu wpisał nasze inicjały. A co do moich rodziców.Rozwiedli się.Tato znalazł sobie kogoś ,a 2 miesiące po rozwodzie moja mama popełniła samobójstwo.

^^Leon^^

Pewnie chcecie wiedzieć jak mi się układa ? Jestem sam.Nigdy nie znajdę już miłości swojego życia.Zagrałem w 2 filmach.Kariera dobrze mi się rozwija. Nie wiem czy kiedyś wrócę do Buenos Aires. Pisałem listy do Fran,ale nie odpisuję.

^^Francesca^^

-Kochanie ! - wołał mnie Diego
Zeszłam na dół:
-Co jest ?
-Idę wysyłać zaproszenia na nasz ślub.Wysłać Leonowi ?
-Leonowi ? Po co ? Nie chcę go widzieć. Zresztą i tak by nie przyjechał.
-Wyślę niech wie. - odpowiedział wziął kurtkę pocałował mnie i wyszedł.
Nie no chyba zaraz się wkurzę! On nie może wysłać Leonowi zaproszenia! Ja nie jestem gotowa ,aby go zobaczyć!
Po 30 minutach Diego był już w domu:
-Wysłałem - powiedział
-Musiałeś Leonowi ?
-Tak.Niech wie.
-Przyznaj się.Wysłałeś to zaproszenie ,aby był zazdrosny.
-Nieee.Co byś powiedziała ,abyśmy przećwiczyli noc poślubną ?
-Z wielką chęcią - odpowiedziałam i zaczęłam go całować. Później przenieśliśmy się do sypialni.Ściągnął mi ubrania ja mu i jakoś się to potoczyło.Powiem jedno - Nigdy nie czułam się przy nim tak jak przy Leonie.

~~2 dni później~~~

^^Francesca^^

Siedziałam w domu i oglądałam telewizję.Diego był w pracy.Ja nie pracuję.Nagle ktoś zapukał do drzwi.Niechętnie oderwałam się od filmu,który oglądałam. Otworzyłam ,a w drzwiach stanął Leon. Mój Leon:
-O mój boże.Leon! - krzyknęłam szczęśliwa i mocno go przytuliłam.
-Hej.Mogę wejść ?
-Jasne.Skąd wziąłeś mój adres ?
-Lola mi podała.
-Przyjechałeś tu ze względu na moje wesele ?
-Trochę tak,ale chyba zostanę już tu na zawsze.Nie wiedziałem , że ty i Diego...
-Tak też się tego nie spodziewałam,ale jakoś tak wyszło.Nie zmieniłeś się.-uśmiechnęłam się
-Ty też nie.Fran przepraszam
-Już okej.To było 3 lata temu.Leon wiem ,że to głupie,ale mogę cię pocałować ?
-Mnie ?
-Tak chcę wiedzieć czy poczuję to samo co 3 lata temu.
-A Diego ?
-Nie musi wiedzieć. - odpowiedziałam i pocałowałam go
Nie myliłam się.Poczułam to .To takie miłe uczucie.Bez chwili zastanowienia ściągnęłam mu bluzkę.Cały czas się całowaliśmy. Zaciągnęłam go na górę do sypialni.Nie obchodziło mnie w tamtym momencie , że Diego może wejść do domu.Liczył się tylko on i ja. Ja nie zdejmowałam z siebie ubrać. Gdy skończyliśmy położyliśmy się koło siebie:
-Przepraszam,ale musiałam - rzekłam
-Spoko - odpowiedział
-Kochasz mnie ? - zapytałam
-Jakie to ma znaczenie ? Za 12 dni bierzesz ślub na którym będę.
-Nie trzeba było mnie wtedy zostawiać.Teraz my bralibyśmy ślub.
-Wiem,głupi byłem.
-Ale osiągnąłeś swój cel.Jesteś sławny. Wybrałeś karierę zamiast mnie.
-Nadal go masz.
-Co mam ? - spytałam nie wiedząc o co chodzi
-Tatuaż.
-A tak. Zawsze będę go miała.Chyba powinieneś już iść - podniosłam się z łóżka
-Tak. - odpowiedział założył na siebie bluzkę i wyszedł z mieszkania.

__________________________________________________

Jak myślicie ? Jakimś cudem Leon i Fran znowu będą razem ?
Nie no zaraz się popłaczę Takie wzruszające
Zostało jeszcze 2 rozdziały do końca.Może dzisiaj dodam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
^^Francesca^^

Pewnie zastanawiacie się jak czuję się po wczorajszym ? No to odpowiem ŹLE. Leżę na łóżku otoczona chusteczkami. Na twarzy mam rozmazany tusz. Cały czas o nim myślę.O nim nie da się zapomnieć z dnia na dzień.Nie wiem czy w ogóle zapomnę. Tak trudno mi jest bez niego.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi:
-Mogę ? -zapytała Lola wchodząc
-Już weszłaś - ryknęłam
-Jak się czujesz ?.
-Daj mi spokój! Nie mam nastroju.
-Wiem ja też nie trzymam się najlepiej. Nie wiem jak on mógł porzucić ciebie,Studio i motory.
-Ja też nie wiem. Trudno mi jest bez niego.Nie widze już sensu życia.
-Nie mów tak! Żyj dalej. Znajdziesz sobie kogoś innego.
-Nie chcę kogoś innego!
-Ja wiem,Leon ma to coś. Jest wyjątkowy.
-Opowiedz mi coś więcej o nim.W końcu jesteś jego siostrą.
-Ymmm no to tak. Powiem tyle.On zawsze marzył,aby stać się sławnym. Teraz miał na to szansę...
-Nie broń go! - przerwałam
-Ja go nie bronię. Miał trudny wybór ty lub kariera.
-I wybrał to drugie - zaczęłam płakać
-Nie płacz.
-Gdyby tu był przytuliłby mnie mocno i rzekł NIE PŁACZ BĘDZIE DOBRZE,ale jego tu nie ma i nie będzie.I co mi z wspomnień ? Kochaliśmy się tak mocno. Przeżyłam z nim prawdziwą historię miłosną. Powinni o tym nakręcić film!
-Zacznij życie na nowo. Poszukaj sobie kogoś innego! - powtórzyła
-Nie! Tyle ? Jeśli tak to wyjdź , a ja zaczne znowu tęsknić i płakać!
-Wyjdź z domu rozerwij się!
-Nie chcę! - krzyknęłam
-No dobrze to ja pójdę. Pa,trzymaj się. - nie odpowiedziałam

^^Leona^^

Już dzień bez niej. Nie umiem się pozbierać. Nigdy się nie pozbieram. Źle to wszystko rozegrałem. Pownnienem jej powiedzieć to prosto w twarz.Przytulić, pocałować ,ale ja stchórzyłem! Nigdy już nie poczuję jej malinowej szminki na ustach.

^^Lola^^

Szkoda mi Fran.Leon nie powinien jej zostawić. Rozumiem , że to dla niego wielka szansa ,ale nie można tak postępować. Ze mną i z rodzicami się pożegnał a ją totalnie olał.

^^Francesca^^

Wstałam z łóżka. Ogarnęłam sypialnie i jak zeszłam na dół i zobaczyłam ten wielki bałagan co wczoraj wyrządziłam odechciało mi się wszystkiego.Zaczełam sprzątać, układać ,wyrzucać i jakoś po 2 godzinach udało mi się ogarnąć mieszkanie.

^^Ludmiła^^

Dowiedziałam się , że Leon wyjechał. Matko jak on tak mógł ? Zostawił Fran samą. Musze jej teraz pomóc.Wybrałam się do 'jej' mieszkania. Zapukałam:
-Ludmiła ? Co ty tu robisz ? -jak ją zobaczyłam odjęło mi mowę. Potargane włosy, rozmazany makijaż. Wyglądała jak z horroru.
-O mój boże! Jak ty wyglądasz ?
-A co spodziewałaś się kwiatków na moich włosach po tym wszystkim ? I uśmiechu na twarzy?
-Nie,ale powinnaś zapomnieć.
-O nim się nie da zapomnieć! Powiedz co ja mam zrobić z tym ? - podniosła bluzkę i wskazała na tatuaż z literką - L.
-Wpuścisz mnie ?
-Tak wejdź. To co pomożesz mi go usunąć ?
-Wiesz ile to kosztuję ? A zresztą po co ?
-Jak to po co ?
-Może wróci.
-Za kilka lat ? Serio nie chcę mi się tyle czekać.
-Na miłość swojego życia nie poczekasz ?
-A , żebyś wiedziała , że nie! Zostawił mnie. Jest okropny.
-No tak,ale....
-Co ,ale ? - nie dała mi skończyć
-Kochasz go ?
-Pewnie , że tak.
-To poczekaj.On wróci.Na pewno wróci.

__________________________________________________

No dobra.Jesteście ciekawi co będzie 3 lata później ? Kolejny rozdział już jutro♥
+Podoba się nowe video ? Musiałam dac takie smutne
 

 
~~Tydzień później~~

^^Leon^^

To dziś.Tak to dzisiaj wyjeżdżam. Pewnie zastanawiacie się czy powiedziałem Fran......otóż nie.Wiem głupi jestem ,ale nie potrafiłem.Nie ucieknę od tak.Napisałem jej list i wręczyłem go Loli. Ona zaprosi ją do siebie , a ja w tym czasie spakuję się i udam na lotnisko:
-Proszę - powiedziała Fran podając mi talerz z kanapką.
~~Oj będzie brakowało mi tych jej śniadań~~pomyślałem , aż łza spłynęła mi po policzku.Trudno jest się rozstać z osobą , którą się mocno kocha. Może ,źle zrobiłem nie mówiąc jej tylko zostawiając list,ale nie potrafię spojrzeć jej w oczy i powiedzieć jej w prost.
-Leon dostałam sms-a od Loli. Chcę , żebym przyszła.
-To fajnie - odpowiedziałem
-Dobrze się czujesz ? - zapytała - Może jesteś chory ?
-Fran - powiedziałem łapiąc ją za dłoń -Pamiętaj zawsze będę cię kochać nawet na końcu świata.Nie zapomnij o mnie nigdy.
-Mówisz tak jakbyś wyjeżdżał - zaśmiała się -Ale chyba nie wyjeżdżasz ?
-Nie,nie.
-No dobra to ja idę się ubrać i pójdę do Loli.Jak wrócę to może pojedziemy gdzieś ?
~~Chciałbym,ale mnie nie będzie~~pomyślałem
-Jasne
-Okej.Kocham Cię wiesz o tym ?
-Wiem ,ale ja ciebie bardziej. Słuchaj możesz mnie ostatni raz przytulić ?
-Ostatni ? -spytała zdziwiona
-No przed wyjściem,ale tak mocno.
-No dobrze - odpowiedziała i przytuliła mnie jak najmocniej.
-Wystarczy ?
-Pocałuj mnie - rzekłem
-Okej.Idę się ubrać. - odpowiedziała i poszła na górę.
Kurdeee czego życie jest takie okropne!Już nigdy nie zobaczę jej uśmiechu, ciała i co najgorsze JEJ.

^^Francesca^^

Ubrałam się, pożegnałam z Leonem i wyszłam.
Po 30 minutach byłam na miejscu. Zapukałam.
-Hej Fran - powitała mnie Lola, gdy zadzwoniłam dzwonkiem na ścianie.
-Cześć
-Chcesz się czegoś może napić? - zaproponowała nerwowo bawiąc się kosmykiem włosów.Coś jest nie tak i ja się tego na pewno dowiem.
-Nie dzięki
-Okej to może chcesz coś zjeść - zapytała
-Dobra! Powiesz mi o co chodzi , czy mam się sama domyśleć?- zapytałam lekko już wkurzona. Blondynka westchnęła i podeszła do kuchennego blatu. Zagarnęła z niego kopertę. Zapewne chciała mi ją dać , ale zamiast tego głucho się w nią wpatrywała.
-Co to jest? - zapytałam już przestraszona.
-To... Od Leona. - padła krótka odpowiedź. Niepewną ręką podała mi papier. Szybko go rozerwałam i wlepiłam swoje oczy w okrągłe litery pisma Leona.


"Cóż mogę powiedzieć...
Wyjeżdżam.
Do New Yorku.
Dostałem propozycję ,aby się wybić.Będę koncertował , a potem może zagram w jakimś filmie. Nie wiem ile dokładnie to potrwa.Błagam Cię. Zrozum. Nie zniósłbym myśli , że przeze mnie płaczesz. Zbyt dużo na mnie znaczysz. Zbyt dużą miłością Cię darzę. Za bardzo Cię kocham.Więc proszę Cię tylko o jedno. Wybacz mi.Gdy wrócisz do domu już mnie nie będzie. Zapłaciłem za mieszkanie rok z góry.Jest twoje.Może w przyszłości się zobaczymy,ale to nie koniec.Możemy do siebie pisać.Nie umiałem ci tego powiedzieć w prost.
Przepraszam.

Na zawsze Twój , i tylko Twój , Leon."


To jakiś żart.Jeden, głupi i zakłamany żart. Ja w to nie wierzę...Ja nie chcę w to wierzyć!On mi tego nie może zrobić! Dlaczego kurde! Dlaczego!
-Fran ja... - zaczęła Lola-.Moja rozpacz nie pozwoliła jej dokończyć.
-Co Fran?! No co!? Jeśli chcesz mi wmawiać , że wszystko będzie dobrze to sobie odpuść! Nic nie będzie dobrze! Rozumiesz?! Zresztą co ja gadam.Ty też jesteś zakłamana! Wiedziałaś i mi nie powiedziałaś! Dlaczego?! No kurwa , pytam dlaczego! Mogliście nie pojawiać się w moim życiu! - wywrzeszczałam przez łzy. Teraz już nic mnie nie obchodziło. Miałam gdzieś ją i Leona. Była moją przyjaciółką ,ale to wszystko olała.
Nie czekając na żadną reakcję, wybiegłam z domu. W dłoni nadal trzymałam kopertę. Kilka zdań , z grubsza prostych a tak zmieniających życie. Jedno wielkie bagno. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu.Wzięłam taksówkę i zapłakana do niej wsiadłam. Oparłam się o szybę i rozmyślałam.
-Kocham Cię wiesz o tym ?
-Wiem ,ale ja ciebie bardziej.
Te słowa zostaną mi na długo w pamięci.
Weszłam do mieszkania. Pusto.Nie ma jego nie ma jego rzeczy NIC DO CHOLERY NIE MA! Zaczęłam demolować mieszkanie. Zbiłam wszystkie wazony, podarłam nasze zdjęcia DOSŁOWNIE WSZYSTKO ZNISZCZYŁAM.Został jeszcze kolaż naszych zdjęć z Madrytu.Niestety nie było go.Pewnie go zabrał! Co on sobie wyobraża ?! Zniszczył mi życie! Po co było mi to wszystko ?!
-Zamieszkaj u mnie
-Leon mam 17 lat. - Te słowa krążyły mi w głowie
Przed oczami nadal miałam jego twarz.Nigdy nie pokocham nikogo tak jak jego!

__________________________________________________

Ale się zawaliło Płakać mi się chcę Wzruszające jak dla mnie.Ciekawe co ja bym zrobiła na miejscu Fran.
Pewnie jesteście ciekawi co teraz ? Otóż zrobię jeszcze jeden rozdział teraźniejszości , a potem zrobię 3 LATA PÓŹNIEJ.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
^^Lola^^

Poszliśmy do mojej sypialni.Wen był w pracy:
-Wyjeżdżam -rzekł Leon
-I po to tylko tu do mnie przychodziłeś? Jakby to był... Zaraz, co!? Wyjeżdżasz?! - krzyknęłam. On chyba sobie ze mnie jakieś żarty robi - Po co , gdzie , czemu?!
-Dostałem propozycję od Pablo. Mogę zrobić karierę. Mam polecieć do New Yorku i..
-Czyś ty doszczętnie oszalał!? Co ze mną ,ze szkołą!? Co z Fran?!
-No właśnie dlatego musimy porozmawiać - jęknął i usiadł na środku pokoju.
-Tłumacz mi się zaraz!
-Co mam ci mówić? - zdziwił się i przestraszył. Haha, on jeszcze pyta co?
-No jak to co?! Co masz zamiar zrobić?! - dawałam upust mojej złości. Cały dzień ją w sobie gotowałam. Jej temperaturę podwyższały małe występki Wena i ból brzucha , ale nie spodziewałam się że Leon na sam koniec jeszcze mi coś takiego dołoży.
-Nie wiem co robić! Dlatego tu jestem! Może byś się tak postawiła w mojej sytuacji i normalnie ze mną pogadała!?- ryknął podrywając się na równe nogi.Źrenice mi się rozszerzyły. Może rzeczywiście przesadzam, ale nasze życie robi się coraz bardziej dziwne i okropne.
-W takim razie - zaczęłam spokojnie , siadając na podłodze - mów.Chcę wiedzieć wszystko. - usiadł obok mnie , wziął głęboki oddech i mówił.
-No więc Pablo podszedł do mnie dzisiaj w Studio i zaczął mówić , że poszukują młodego chłopaka do New Yorku. Miałbym śpiewać może potem zagrałbym w jakimś filmie.Dokładnie nie wiadomo ile ma to potrwać.... Lola co ja mam zrobić?! - wydukał na koniec. Siedziałam na tym dywanie jak ostatni słup i nie mogłam nic wykrztusić. Dobre pytanie. Co on ma zrobić? Po głębszym zastanowieniu miałam odpowiedź... Ta. Chciałabym. Nie mam bladego pojęcia co mu powiedzieć.
-Słuchaj... To się stało nagle. Nigdy przedtem nie miałeś tak odważnych i poważnych propozycji. Nie wiem co zrobiła bym na twoim miejscu. Z jednej strony się ciesze , że ktoś cię docenił , z drugiej będę tęsknić, a jeszcze z innej...Martwię się o Fran.
-No właśnie wiem - przeciągnął i wepchnął twarz w poduszkę. -ja też się o nią boję. Nie wytrzymam bez niej tyle czasu. Za bardzo ją kocham...
-Zdaję sobie z tergo sprawę ale nie umiem ci pomóc.-przejechałam sobie ręką po twarzy - Rozmawiałeś z nią o tym?
-Pff.. - prychnął - Nie dał bym rady. Za dużo by mnie kosztowało patrzenie na nią , kiedy cierpi...Ja nie daje rady!
-Leon , musisz to przemyśleć na spokojnie i wtedy... - brunet mi przerwał stając na nogach.
-Co przemyśleć!? Jak! Nie mam zamiaru nad niczym już więcej myśleć! Od kilku godzin nic nie robię tylko zastanawiam się i rozpatruję! Co mam jeszcze zrobić!? Jak zdecyduje się zrezygnować, taka szansa może mi się już więcej nie trafić , a jeśli pojadę to nie wytrzymam psychicznie bez Fran! Więc nad czym tu więcej myśleć!? - wrzasnął na jednym tchu i zaczął nerwowo oddychać.
-To w takim razie rób co chcesz! Ja staram ci się pomóc! A wyjeżdżaj , a najlepiej lećcie stąd wszyscy! Zabieraj Wena i uciekajcie jak najdalej, bo mam was wszystkich po dziurki w nosie! - ryknęłam i wypchnęłam Leona za drzwi.
-Dobra, w takim razie jadę!
-To jedź!
-To jadę! - w odpowiedzi kopnęłam z całej siły nogą o drzwi. Syknęłam z bólu.

^^Francesca^^

Siedziałam na kanapie w salonie , gdy nagle do mieszkania wszedł zdenerwowany Leon:
-Skarbie ? Coś się stało ? -zapytałam spokojnie
-Nie wszystko okej
-Przecież widzę
-MÓWIĘ , ŻE WSZYSTKO DOBRZE - krzyknął i pobiegł na górę.
Okejjjjj czyli jednak coś się stało, bo Leon nigdy by się na mnie nie wydarł. To nie w jego stylu. Poszłam na górę do sypialni.Verdas siedział na łóżku i miał schowaną twarz w dłonie. Usiadłam koło niego:
-Powiesz co się stało ? -zapytałam
-Fran....powiedziałbym ,ale to zaboli.
-Czyli coś nabroiłeś. Hymmm zdradziłeś mnie ?
-Nie,nie to nie o to chodzi. To jest coś o wiele gorszego.
-Nie strasz mnie. Powiedz o co chodzi. Zrozumiem.
-Nie zrozumiesz.
-Dobra nie chcesz to nie mów.
-Kocham Cię
-Ja ciebie też - odpowiedziałam i mocno go przytuliłam.


^^Leon^^

Obudziłem się koło 9. Całą noc rozmyślałem.Idę dzisiaj do Pablo i powiem mu , że jadę. Trudno. Boję się powiedzieć o tym Fran,ale będzie musiała zrozumieć.

__________________________________________________

Podoba się ?
W następnym rozdziale:
-Czy Leon powie Fran , że wyjeżdża ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
^^Francesca^^

Leon zachował się trochę dziwnie no ,ale trudno i tak prędzej czy później dowiem się co się stało.Poszłam do sali muzycznej. Chciałam poćwiczyć. Niestety sala była zajęta przez Violettę. Weszłam:
-Hej - powiedziałam niepewnie
-To ja już pójdę - odpowiedziała i miała wychodzić lecz ja w ostatniej chwili krzyknęłam:
-Poczekaj!
-Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
-Ja wiem. Zabrałam ci miłość twojego życia.
-Słuchaj w tamtym roku Diego teraz ty! Czy wy pozwolicie mi być wreszcie szczęśliwą ?
-Ale nic na to nie poradzę ja go kocham rozumiesz ? Jak nikogo innego! Jeśli wybrał mnie przepraszam , że to mówię ,ale to chyba znaczy , że cię nie kochał.
-Daruj sobie.Pójdę już.
-Poczekaj jeszcze. Chcę skończyć......
-Naszą przyjaźń ? Ona już dawno została skończona. -przerwała mi
-Nie te kłótnie.Nie chcesz się wreszcie pogodzić?
-Nie wiem Fran.....nie wiem....
-Możesz mi akompaniować ? Chce poćwiczyć!
-No dobrze - odpowiedziała i podeszła do keybord'u.
Zaczęłam śpiewać:
Gdy skończyłam powiedziałam:
-Dziękuje.
-Nie ma sprawy - odpowiedziała
-To co ? Godzimy się ?
-Nie wiem muszę to przemyśleć - powiedziała i wyszła z sali.Ja podeszłam do keybord'u i postanowiłam poćwiczyć jeszcze raz piosenkę na przedstawienie.
W połowie przerwał mi Diego , który wszedł do sali:
-Brawo - powiedział uśmiechając się
-Dziękiiii - przeciągnęłam -Muszę iść.
-Poczekaj! Słuchaj ja wiem , że zabrałaś Leona Vio....
-Nie chcę o tym rozmawiać! - przerwałam mu
-Ona jest wolna i nadal nie chcę mi wybaczyć.
-Ha ha śmieszny jesteś! Chcesz , żebym pogadała z nią o tobie ? Przecież my nie jesteśmy już przyjaciółkami.
-Aaaa myślałem , że jesteście.
-To źle myślałeś. -odpowiedziałam i wyszłam. Poszłam do domu.

^^Ludmiła^^

Siedziałam na ławce przed Studio i myślałam nad nową piosenką.Zobaczyłam , ze Fran wychodzi ze Studio więc postanowiłam do niej podejść:
-Hej - przywitałam się
-O Lud cześć.
-Coś się stało ?
-Może...chodzi o mojego ojca.
-Co ci zrobił ?
-Mi nic ,ale moje mamie.
-Jedno mi przychodzi do głowy zdrada ?
-O widzisz jaka ty mądra jesteś-uśmiechnęłam się-Ale nie chcę o tym rozmawiać.
-Rozumiem. Gdzie teraz mieszkasz ?
-U Leona.
-A to wy na poważnie już.
-No takkk - kręciłam się - A tobie z Fede jak się układa ?
-O tak sobie. Zero seksu czułości no i nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz się całowaliśmy.
-A to ja już mam doświadczenie jeśli chodzi o seks. - zaśmiałam się
-Dobra ty już się nie chwal bo mnie zawstydzasz.
-Ej Diego szuka laski.Weź będzie chodził z tobą do łóżka codziennie.
-Ha ha bardzo śmieszne.
-Mówię serio.
-Skąd wiesz ?
-Wygląda na takiego. -odpowiedziałam
-Dobra ja idę.Pa
-Pa-pożegnałam się

^^Leon^^

Chodziłem po mieście bez celu zastanawiając się nad propozycją Pabla.To dla mnie wielka szansa,ale Fran! Już sam nie wiem. Będę musiał porozmawiać z Lolą może ona mi coś doradzi.

^^Violetta^^

Nie wiem czy wybaczyć Fran. Była moją przyjaciółką ,a teraz w moich oczach jest zdrajczynią. Będę musiała długo nad tym myśleć.

^^Leon^^

Pojechałem do domu Loli.Zapukałem:
-Hej Lola - powiedziałem
-Leon ? Co się stało ? Wejdź! - odpowiedziała i wpuściła mnie do środka..

__________________________________________________

Podoba się ? Mam nadzieję , że tak a i co do video na blogu......fajne czy dać inne ? A jak inne to jakie ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
^^Francesca^^

-Mam dość - mówiąc to usiadłam na kanapę. Leon usiadł koło mnie i mnie przytulił.
-Wszystko się wali - schowałam twarz w dłonie
-Nic się nie wali.
-Jak to nie ? Leon nie rozumiesz , że ja już nie mam rodziny ? Muszę wyprowadzić się z miasta - powiedziałam i wstałam z kanapy.
-Z miasta ? Po co ?
-Żeby zapomnieć. Tylko na rok,żeby pewne sprawy się poukładały.
-Fran.Mam tu mieszkanie,rodzinę,STUDIO.
-A tak Studio. Zapomniałam.Ale można rzucić Studio.
-Przestań.Nie możemy od tak się wyprowadzić.
-Możemy
-Nie możesz uciec od problemów. Twoja mama cię teraz potrzebuję.Nie możesz jej zostawić.
-Tak Leona masz rację. No dobra idziemy spać ? Mam dość wrażeń na dziś.
-Jest dopiero 20.
-No to co chcesz robić ?
-Ty dobrze wiesz co chcę robić - odpowiedział i podszedł do mnie baaardzo blisko
-O nie! Jak tak dobrze pójdzie to zajdę w ciążę!
-I co ?
-Jak to co ? Hello Leon mamy po 18 lat! Zejdź na ziemię!
-Kochasz mnie ?
-Bardzooo
-No to patrz - powiedział wziął mnie na ręce i zaniósł na górę na balkon. Był baaaaardzo duży:
-Seks na powietrzu ? Tego jeszcze nie doświadczyłam. - powiedziałam i ściągnęłam mu bluzkę.Brunet szybko pobiegł po jakiś koc.Rozłożył go i zaczął ściągać mi ubrania. Całowaliśmy się potem położyliśmy się na kocu i noc jakoś szybko minęła.

Obudziłam się na balkonie owinięta kocem.Szybko obudziłam Leona i weszliśmy do środka czyli jego sypialni:
-Jak zimnooooo - powiedziałam cała drżąc. Verdas podszedł i mnie przytulił.
-Tak lepiej - powiedziałam uśmiechnięta
-Idziemy do Studio ? -zapytał
-Tak - odpowiedziałam i poszliśmy się ubierać.
Zjedliśmy śniadanie i spacerkiem poszliśmy do Studio.

*Zajęcia u Gregorio*

Weszłam do sali. Oczywiście spóźniłam się na zajęcia ,ponieważ zagadałam się z Leonem:
-Lena nie mogłaś przyjść szybciej ?! - krzyknął Gregorio
-Emmm jestem Fra.....
-Nie ważne! Zajmij miejsce i zaczynamy! 1,2,3,4 stop!-Francesca nie dość , że się spóźniasz to jeszcze się mylisz ? Wyjdź z sali!
-Ale....
-Już! - nie dał mi dokończyć
Wyszłam z sali i poszłam się przebrać.

^^Leon^^

Gadałem z chłopakami , gdy nagle podszedł do mnie Pablo:
-Leon możemy porozmawiać ? -zapytał
-Jasne - odpowiedziałem pożegnałem się z chłopakami i przeszedłem z Pablo na stronę.
-Mam bardzo dobrą wiadomość. - oznajmił
-Jaką ? -zapytałem
-Rozmawiałem z przyjacielem i okazało się , że potrzebują młodego chłopaka.
-Nie bardzo rozumiem.Do czego ?
-Dostałeś okazję ,aby pojechać do New Yorku!
-I co miałbym robić ?
-To co kochasz - śpiewać. To duża szansa. Mogą cię potem wziąć do jakiegoś filmu.Leon stał być się gwiazdą. Ty jako jedyny masz to coś! Jesteś utalentowany i mógł byś się wybić.To co ? Przemyśl to i jak dobrze pójdzie za tydzień lecisz do New Yorku.
-Na ile bym pojechał ?
-Nie wiem kilka miesięcy rok lub nawet na zawsze. - odpowiedział i poszedł.
Byłem zaskoczony. Ale wiem , że nie mogę jechać bo tu jest miłość mojego życia , a z drugiej strony to wielka szansa:
-Skarbie! - zawołał znajomy głos.Odwróciłem się:
-Fran!
-Coś się stało ? Źle wyglądasz!
-Nie,nie wszystko dobrze.
-Na pewno ?
-Tak.tak.
-Okejjj.....to co idziemy teraz do domu ?
-Idź sama.Ja jeszcze muszę coś załatwić. Tak jadę do Loli.Przepraszam. -skłamałem i wyszedłem.

________________________________________________________

No to teraz się rozkręca. Leon może wyjechać i zostawić miłość swojego życia. Jak to wszystko się potoczy ? Tego dowiecie się czytając dalsze rozdziały.
Powiem tyle - zbliżamy się do końca. Mam zamiar zrobić około 30 rozdziałów.A potem inna historia Leoncesci
 

 
***
Po 4 godzinach śpiewania,jedzenia,rozmawiania i śmiania się Lola i Wen musieli już iść:
-To do zobaczenia - pożegnała się Lola i razem z Wenem wyszli.
-Leon ja też już pójdę.Jutro trzeba iść do Studio.-powiedziała Fran
-A nie możemy sobie zrobić wolnego do końca tygodnia ?
-Nie! Wiesz , że niedługo występ.!
-No wiem - posmutniał - Nie zostaniesz na noc ?
-Nie - odpowiedziała uśmiechnięta,poklepała go po policzku i wyszła machając mu.

^^Francesca^^

Obudziłam się po 9. Wstałam, wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam się:
Zeszłam na dół.Poszłam do kuchni,a tam co widzę ? Moją mamę,która płaczę:
-Mamo -powiedziałam podchodząc do niej - Co się stało?
-Sama zobacz! - krzyknęła przez płacz i podała mi do ręki telefon mojego taty.Był to sms od jakiegoś - Kotka. Przeczytałam go po cichu:

"Słodziak dzisiaj o tej samej godzinie w tym samym hotelu ,czekam na seks.MRRRR - DZIWKA"

-Okejjj - przeciągnęłam i odłożyłam telefon na stół -Mamo nie przejmuj się.Będzie dobrze.
-Jak to będzie dobrze ? Twój ojciec mnie zdradza! 20 lat małżeństwa zmarnowane!
~~Ja już sobie z nim pogadam~~pomyślałam
-Gdzie on jest ?! -zapytałam wściekła
-W pracy.
-Dobrze.Będę musiała odpuścić sobie Studio! - powiedziałam wzięłam torebkę i wyszłam z domu.
Zadzwoniłam do Leona:
-Halo ? -zapytał zaspany
-Przyjedź po mnie!
-Jak to ?
-No tak to.Dzisiaj nie idziemy do Studio.Mam ważniejsze sprawy!
-Dziewczyno jest 10 daj mi spać!
-Kochasz mnie ?
-Jasne , ze tak.
-No to przyjedź! Czekam pod domem.Buziaki. -odpowiedziałam i się rozłączyłam
Po 30 minutach przyjechał swoim autem:
-Nie można było szybciej ? -zapytałam wsiadając do auta
-Nie.Gdzie jedziemy ?
-Do pracy mojego ojca.
-Po co ?
-Dowiesz się na miejscu.A teraz jedź! - krzyknęłam
Zajechaliśmy pod firmę.Wysiadłam z auta i wbiegłam do budynku:
-Tato u siebie ? -zapytałam recepcjonistki
-Tak,ale......-nie dokończyła bo szybko pobiegłam do jego biura. Gdy weszłam mój OJCIEC oficjalnie na moich oczach całował się z jakąś młodą blondyneczką:
-NO NIE! - krzyknęłam
-Fran ? -spytał zdziwiony -Co ty tu robisz ?
-Jesteś żałosny!! - krzyknęłam prze łzy
-To nie tak jak myślisz.
-A jak ? A ty ? - zwróciłam się do tej dziewczyny -Jesteś pustą dziwką! - krzyknęłam
-Fran,uspokój się! Mendy zostaw nas samych.
-Zadowolony ? Jesteś....wiesz mogłabym wymieniać po kolei jaki jesteś: dziwkarz dalej mówić ?
-Nie zwracaj się tak do mnie!
-A jak kurwa chcesz , żebym się do ciebie zwracała ?
-Fran - powiedział Leon
-Co Fran ? Nie widzisz , że rozmawiam z tym facetem!
-Jestem twoim ojcem !
-Wiesz kim ty jesteś ? -zapytałam podchodząc powolnym krokiem do niego - Jesteś zwykłym debilem.Ty już nie jesteś moim ojcem! Leon idziemy! - krzyknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami.
-Co to było ? -zapytał zaskoczony Leon
(Opowiedziałam mu całą historię)
-I co teraz ? -zapytał
-Co teraz ? Wyprowadzam się!
-Do mnie ? -zapytał szczęśliwy
-A do kogo ? Zawieź mnie do domu.Spakuję się.
-Okej - odpowiedział i pojechaliśmy
Od razu ignorując pytania matki pobiegłam do pokoju,spakowałam się zeszłam na dół i powiedziałam:
-Żegnaj! Będę cię odwiedzać ,ale mam dość! To dom wariatów!
-Gdzie pójdziesz ?
-Do mojego chłopaka - odpowiedziałam i wyszłam z domu.
Może źle zrobiłam zostawiając ją sama z tym wszystkim,ale nie będę znosić kłótni i rozwodu. O ile go wezmą,bo znając moją matkę wybaczy mu. Bo jest w nim szaleńczo zakochana. Żałosne.

_______________________________________________________

Podoba się ? Sorka za przekleństwa ,ale zapewne wy też byście tak przeklinały do swojego ojca
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›